Piszesz i chcesz wiedzieć, co myślą o tym inni? Zapraszamy!
więcej o nas

Aktualności



Oceniający

Jest nas wielu i różnimy się od siebie jak tylko można, więc z pewnością znajdziesz w naszym gronie osobę, która z przyjemnością oceni twojego bloga.
wybierz



Zgłoszenia

Chciałbyś zgłosić swój blog do oceny? Wystarczy umieścić swoje zgłoszenie w księdze zgłoszeń. Pamiętaj, aby przedtem przeczytać regulamin.
księga zgłoszeń

NAPISZ DO NAS

13 września 2017

Zostaw komentarz, jeśli masz: 
  
pytanie
problem
sugestię
propozycję

Prosimy także o informowanie o ewentualnych błędach na stronie.

Aktualizacja księgi: 12.09.2017 

59 komentarzy

  1. Wydaje mi się, czy nie macie nigdzie napisane, kiedy można ponownie zgłosić się do oceny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo nie ma zasady, a kwestia jest indywidualna ;)
      Na pewno warto się zgłosić po widocznych w tekście poprawkach, aby nie doprowadzić do sytuacji, że oceniający będą się musieli powtarzać.

      Usuń
  2. Hej!
    Piszę, bo jakieś miliard lat temu wygrałam u Was ocenkę (yay!). To nadal aktualne? Piszę, bo po miesiącach przerwy chcę zacząć nowe opowiadanie i waham się, czy umieszczać je na blogu. Moje pytania:
    a. przyjmiecie tekst z innej platformy niż blog? (wattpad, forum internetowe)?
    b. podjąłby się w ogóle ktoś oceny? Będzie to fanfiction do Gwiezdnych Wojen (znajomość kanonu średnio potrzebna, bo w sumie same OC, postacie kanoniczne tylko wspomniane), będzie tam trochę erotyki i takich tam.
    Pozdrawiam,
    Q

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że aktualne :)
      WS jest ocenialnią blogów, więc tak – w grę wchodzą tylko blogi.
      Bardzo chętnie podejmę się ocenkowania bloga o GW, aczkolwiek w moim przypadku chciałabym, by był to Blogspot. Natomiast wiem, że niektóre dziewczyny nie mają problemu z ocenianiem blogów założonych na innych portalach, np. Blog.pl. Ale to niech one już się same określą :)

      Usuń
    2. Cóż, mogę też publikować na blogu, chociaż wydaje mi się, że blogaskowe pisanie opowiadań zamiera i przenosi się... w sumie sama nie wiem, gdzie :)

      Usuń
  3. Mam kilka pytań dotyczących oceniania.
    1. Lubicie to robić w wolnym czasie?
    2. Jest to dla was bardziej praca czy odpoczynek?
    3. Jak ciężko jest zachować obiektywizm?
    4. Irytujące jest, gdy autorzy ewidentnie wykłócają się, nie mając racji?
    5. Wolicie wystawiać dobre czy złe oceny?
    6. Jeżeli autor wykłóca się ewidentnie nie mając racji, to bardzo irytuje?
    7. Wolicie pisać oceny samotnie czy grupowo?
    8. Jak działa taka ocena grupowa? Jest jakiś podział tekstu czy wszystko wspólnie wymyślacie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale świetny komentarz :D
      odpowiem za siebie, a może dziewczyny pokuszą się o swoje odpowiedzi lub coś jeszcze dopowiedzą.

      1. Nie ma wśród nas osoby, która byłaby do tego zmuszana, więc tak, lubimy to robić w wolnym czasie. A czasami i w tym „niewolnym” też, chociażby w trakcie sesji, do której tak bardzo nie chce się przysiąść...

      2. Dla mnie i jedno, i drugie. A właściwie odpoczynek w pracy, gdyż ocenkuję najczęściej u siebie, w biurze, kiedy mam luźniejszy dzień.

      3. Na pewno trudno o pełny obiektywizm, bo każda z nas bazuje jednak na swoich doświadczeniach literackich. Zależy mi jednak, aby tego obiektywizmu było jak najwięcej, aby moje oceny były przede wszystkim merytoryczne i bardziej skupiały się na kwestiach czysto technicznych, które nie podlegają raczej dyskusji w postaci: „podoba mi się/nie podoba mi się”, ale: „jest poprawnie/nie jest poprawnie”.

      4. Spływa to po mnie, szczerze mówiąc :) raczej uśmiecham się, bo każdy dłuższy komentarz pod oceną sprawia mi ogromną frajdę. Wykłócanie się nie jest irytujące, raczej męczące – autorzy często sięgają po tę samą metodę odpowiadania na ocenę, czyli łopatologicznie tłumaczą swoje zamierzenia, wyjaśniając niezgodności i opisując swój ambitny plan w komentarzu, zamiast nanieść poprawki na tekst, aby pomóc kolejnym czytelnikom. Część z nich myśli, że, opowiadając nam to wszystko, zrozumiemy ich wizję i zmienimy podejście do ich twórczości, może zmienimy notę końcową, jednak najczęściej tego, co oni widzą oczami swojej wyobraźni, w niedopracowanym tekście po prostu nie ma. Pozdrawiam Raylie :D

      5. Wysokie noty wystawia się trudniej, bo dobry tekst to wyżej zawieszona poprzeczka. Nie sztuką jest szukać czegoś na siłę, ale też nie chodzi przecież o wypisywanie po przecinku samych superlatywów. Ocenianie złego tekstu jest prostsze, ale na pewno dużo bardziej czasochłonne, jeżeli oceniający wypisuje każde potknięcie, chociażby językowe. Jasne, że najlepiej byłoby dostawać na zmianę: raz te lepsze, raz słabsze teksty, aby nie popaść w rutynę i nie mieć wrażenia, że w każdej ocenie trzeba się powtarzać, ale przecież nie ma reguły; wszystko tak naprawdę zależy od zgłoszeń.
      6. A to już było, pod czwórką.

      7. Nawet oceniając w pojedynkę, tak naprawdę nigdy nie jest samotnie, bo się wspólnie betujemy :) Ja jestem ocenkowym nerdem i mam się najlepiej, gdy mogę skrobać sobie ocenkę w pojedynkę i jednocześnie pracować nad projektem grupowym.

      8. To zależy od bloga. Jeżeli jest to blog z jedną, wielorozdziałową historią, to przeważnie wszystkie czytamy wszystko i różnymi kolorami wypowiadamy się w jednym dokumencie na temat każdej notki, a potem wspólnie kleimy podsumowanie. Łączymy swoje uwagi, uzupełniamy je wzajemnie, na końcu betujemy całość, zmieniamy kolor na czarny i publikujemy. Jeżeli to blog z miniaturami – dzielimy się pracą i każda ma do „przerobienia” jakąś część.

      Usuń
    2. Zajrzałam tu pierwszy raz od baaardzo dawna i proszę, jaki fajny komentarz! Chętnie dołączę się do odpowiedzi. :)

      1. Tak jak Sko napisała, nikt nikogo do oceniania nie zmusza, tak więc tak, lubię to robić w wolnym czasie. Jak nie mam wolnego czasu, to też, no chyba że nie mam go NAPRAWDĘ (tak jak na przykład ostatnio w związku z poprawką kolokwium ;-;). Sprawia mi to frajdę, przy okazji sama ciągle uczę się czegoś nowego.

      2. Jak dla mnie i to, i to. Odpoczynek dlatego, że jest to w pewien sposób coś, co mnie interesuje (tzn. nie ocenkowanie samo w sobie, raczej pisanie, proces twórczy, edycja i redakcja tekstu itd., co z ocenkowaniem ma wiele wspólnego), a praca dlatego, że czasami nie jest to łatwe (w przypadku bardziej wymagających tekstów - zarówno tych bardzo dobrych, jak i niekiedy bardzo niedopracowanych) i faktycznie muszę włożyć w to sporo wysiłku. Poza tym, tak jak mówię, interesuje mnie to i wiążę z tym przyszłość (myślę, że takie ocenkowanie ma choć trochę wspólnego z edycją i redakcją tekstów w wydawnictwach książkowych, a właśnie w takim zawodzie siebie widzę w przyszłości).

      3. Myślę, że to nie jest łatwe i z pewnością nigdy do końca nie będziemy obiektywni, jednak da się subiektywizm ograniczyć i mi akurat nie przychodzi to z jakąś ogromną trudnością. Podchodzę do ocenianych blogów z czystą kartą, jednocześnie staram się podejść do nich jako czytelnik, ale czytelnik bardziej wymagający niż zazwyczaj i czytelnik bez określonej osobowości. Wiem, jak dziwnie to brzmi, ale dla mnie ważne jest to, żeby swoje odczucia argumentować w sposób konstruktywny, a nie na zasadzie „nie lubię fantasy, więc nic mi się tu nie spodoba, bo nie”. Odczucia będą moje, bo nie da się od tego uciec, ale krytyka będzie poparta sensownymi argumentami, które z tym, co lubię, a czego nie lubię, nie będą miały nic wspólnego.

      4. Ja powiem tak... Łatwo się denerwuję i nie lubię się powtarzać. Każdy popełnia błędy, wiadomo, ja też, ale jeśli jestem pewna, że mam rację i odpowiednio to argumentuję, a mimo tego autor usilnie stara mnie przekonać, że się mylę... no to się irytuję. :D Często wizja autora nie jest zgodna z tym, co jest napisane w tekście, a ja oceniam to, co mam „na papierze” – nie to, co mogę sobie dopowiedzieć, nie to, co autor dopowie mi w komentarzu i nie to, co on sobie wymyślił, ale nigdzie tego nie zawarł. Mimo wszystko myślę, że rzadko zdarza się taka sytuacja, w której jasne byłoby, kto ma rację – teksty literackie nie są czarno-białe, zwłaszcza jeśli chodzi stricte o treść (np. kreację bohaterów, konstrukcję fabuły itd.). Co innego w przypadku błędów językowych - jeśli tutaj mam wiarygodne źródło, które jasno stwierdza, że mam rację, a autor mimo tego się nie zgadza... no to cóż. Wtedy to już nawet nie wiem, czy warto się denerwować. :D

      5. Odpowiem dyplomatycznie – łatwiej pisze się oceny blogów z niskimi ocenami, ponieważ można więcej błędów wytknąć, więcej poprawić, doradzić, ale lubię wystawiać dobre oceny i wiedzieć, że w tym gąszczu blogów jest ktoś, kto potrafi pisać. :)

      7. Nie pisałam nigdy grupówki i myślę, że nie bardzo bym potrafiła. Z natury jestem osobą, która woli wszystko robić sama, nawet nie dlatego, że myślę, że zrobię coś najlepiej, ale dlatego, że tak potrafię się dobrze zorganizować.

      8. No i tu się już nie wypowiem. Wiem, jak to wygląda, bo betowałam grupówki, ale myślę, że lepiej, jak wypowie się ktoś inny. Zresztą Skoia to ładnie opisała. :)

      Pozdrawiam i dzięki za takie przyjemne pytania. :)

      Usuń
  4. Czemu pokasowałyście komentarze ze starych ocen?
    Chciałam sobie poczytać kilka starych gównomżawek (ocenki nr 5 i 8 np.) i ich nie ma. Zaznaczę, że jakieś komentarze są, więc to nie jest tak, że coś się spsuło i wszystko poszło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, dawno temu, pamiętam, oceniające usuwały komentarze-bety Shun po poprawieniu treści; może od nich zaczynały się te burze?

      Usuń
    2. Na pewno nie, było tam dużo więcej komci.
      Btw usuwanie czegoś, od czego zaczyna się drzewko, uważam za głupie. Zresztą komci-bet też.

      Usuń
  5. "Z dniem 01.07.2017 poszerzyliśmy swoją dwuletnią działalność o wszystkie portale literackie, dzięki czemu staliśmy się pierwszą w sieci Ocenialnią Literacką" - Nie dość, że to jest tak głupie i pretensjonalne, że od kilku godzin bezsilnie zastanawiam się nad adekwatnym komentarzem, to jeszcze nieprawdziwe. Mieliśmy na Mackalni w regulaminie od samego początku, że oceniamy teksty ze wszystkich portali. To było w 2013. Przypuszczam, że bardzo możliwe, że inne ocenialnie też miały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja o tym nie wiedziałam, na innych ocenialniach też tego nie było; może coś umknęło, wywali się te informacje na dniach. A Mackalnia oceniała teksty niepublikowane w sieci?

      Usuń
    2. Nikt się do nas nigdy z takim nie zgłosił, choć chyba ktoś wstępnie pytał, i nie mieliśmy nic przeciwko. Nie sądzę, żebyśmy w dowolnym przypadku mieli.
      Przecież wy macie w regulaminie tylko właśnie teksty w sieci?
      Zresztą mało mnie obchodzi, co było na Mackalni, możecie się nawet ogłosić Najlepszą Ocenialnią Wszechświata, chciałam tylko sprostować :P. Po prostu cała ta zakładka to tak Powaszna Sprawa, że popadłam w stupor (te teksty o wykształceniu, jakby same puste słowa coś dawały, te teksty o dystansie, który, mam wrażenie, jest obśmiany podobnie jak czerwony krzyżyk), no ale tak, Pierwsza Na Świecie OCENIALNIA LITERACKA zamordowała mnie najbardziej.

      Usuń
    3. No właśnie mamy dwie autorki w kolejce, które nie publikują w sieci.
      Lel, bo patrzysz na WS cały czas standardami blogowymi; niby autorzy z Blogspota wiedzą o nas, ale chcemy wyjść na przeciw też innym potralom i autorom self-publishing, często w ogóle nie związanych z blogowaniem. Ludzie z zewnątrz na pewno czytając tę zakładkę, nie pomyślą, że to pretensjonalne i "sirius biznes", jednocześnie mogą nie wiedzieć o gifach i ocenkowym humorze, więc to też chciałyśmy zaznaczyć. Chciałyśmy, by wiedzieli, czego się spodziewać. Ta zakładka jest głównie dla tych, którzy z ocenialnią nigdy nie mieli nic wspólnego. Poza tym nikt nie napisał Pierwszej Ocenialni wielkimi literami. Ale to info pójdzie do śmieci potem i dzięki za sprostowanie, to ważne.

      Usuń
    4. Serio nie wiem, co ma odbieranie pewnych sformułowań jako pretensjonalne do portalu, na którym się publikuje. Ale to fajnie, że masz pewny wgląd w myśli innych.
      Chcecie wyjść innym naprzeciw, ale, jak ktoś zauważył, możliwość komciania jest tylko dla ludzi z kontem na blogspocie albo jakichś portalach-krzakach, których nikt nie używa :P.
      "Poza tym nikt nie napisał Pierwszej Ocenialni wielkimi literami" - Nie, serio? Znasz takie powiedzenie o ironii wyskakującej zza krzaków?
      Nie chodzi mi o gify, tylko o ten dystans. Chodzi o to, że to jest takie mega obśmiane sformułowanie, w stylu "jak ci się nie podoba, to nie czytaj, tam masz czerwony krzyżyk". Jak ci się nie podoba dowolnie chamski i obraźliwy żart, to nie masz dystansu, ten tekst pada z częstotliwością jak w bingo. Skoia, ty się mienisz feministką, nie widziałaś tego nigdy np. na Seksizmu naszego powszedniego? To jest bardzo popularne w tym środowisku, bo to typowa reakcja mężczyzn (i nie tylko) na kobiety urażone seksizmem.

      Usuń
    5. A, sorry, przegapiłam pierwszą linijkę.
      No ale w regulaminie tego nie macie, to może warto by dopisać?

      Usuń
    6. Wiem, że pisałaś wielkimi literami ironicznie, problem w tym, że nie czuję, by ta podstrona miała wydźwięk taki, który zarzucasz.

      O, uwaga o możliwości komentowania to jest coś, co też obgadamy. Kompletnie zapomniałyśmy o tym przy zmianach.

      Usuń
  6. Ja od siebie dodam, że w moich komciach znajdowały się nie tylko poprawki czysto techniczne, ale też inne uwagi odnośnie tekstu (a czasem zachowania), więc usuwanie ich, bo się poprawiło przecineczki, a już tym bardziej wywalanie za jednym zamachem dyskusji, które się mniej lub bardziej rozwinęły, jest mocno nie halo.

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja mam pytanie odnoszące się do liczb! W opowiadaniu powinno zapisywać się je słownie, a może za pomocą cyfr? Piszę fanfiction o Igrzyskach Głodowych i zawsze wydawało mi się, że powinienem zapisywać numery Dystryktów(jest ich dwanaście) w ten sposób: Dystrykt Pierwszy słynął z, Dystrykt Drugi miał to... zamiast Dystrykt 1 słynął z, Dystrykt 2 miał to... Jest do tego jakaś zasada?
    Tutaj możecie poczytać trochę o tematyce, Prolog jest krótki i wyjaśnia tam wszystkie sprawy z tym związane. https://62-enobaria.blogspot.com/
    To nie jest reklama!

    OdpowiedzUsuń
  8. Wydaje mi się, że nie ma ścisłej reguły, ale bardziej zależy to od tego, co wygodniej się przeczyta i co jest bardziej estetyczne. "Dystrykt 1" człowiek z odruchu może przeczytać jako "dystrykt jeden", więc fajnie byłoby dać kropkę, jeśli wybierze się taką pisownię. Z drugiej strony ta "1" może być bardziej... Hm, obrazowa? W sensie lepiej oddawać klimat opowiadania, bo na oznaczeniach jest 1, 2 itd. Brzmi bardziej urzędniczo, no i raczej na informacjach w świecie przedstawiany byłby cyfrą, nie słowem, bo na tablicach informacyjnych itd. nie ma na to miejsca. Wydaje mi się, że zależy to po prostu od tego, jak ktoś pisze i chyba też tak pisali na PWN-ie. Np. Lata łatwiej zapisać cyframi, bo tak długą liczbę zapisaną słownie mózg dłużej "trawi", by ogarnąć, a cyframi wystarczy rzucić okiem. Jedni opowiedzą się za "Dystrykt 1.", inni za "Dystrykt Pierwszy", ponieważ mają różne wyczucie estetyki oraz tego, co bardziej pasuje do tekstu. Jeśli jednak piszesz fanfiction, to najlepiej będzie zachować pisownię z oryginału.
    Mam nadzieję, że rozwiałam Twoje wątpliwości. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze dodam, że "dystrykt 1." (wtedy, wydaje mi się, nawet wersja bez kropki byłaby lepsza) byłby, hm, bardziej urzędową nazwą z numerem identyfikacyjnym tegoż miejsca. Nie czytałam oryginału ani tłumaczenia, dlatego trudno mi określić, czy faktycznie autorka zapisuje to jako "Dystrykt Pierwszy" jako nazwę własną, czy na przykład tylko w tłumaczeniu to tak wygląda.

      Usuń
    2. Wybacz, dopiero sobie o tym komentarzu przypomniałem. Bardzo dziękuję za rozwianie wątpliwości - zostanę przy wersji słownej. Dystrykt Pierwszy brzmi chyba najlepiej... Poza tym mam jeszcze jedno pytanie, tym razem dotyczące imion postaci.
      W Harrym Potterze używa się spolszczeń i zwykłych, angielskich imion, np. oryginalne imię Lucius zmienia się na Lucjusz, Hermione na Hermiona, Bellatrix na Bellatriks... Ale zdarza się, że w książkach występują imiona nieprzetłumaczone i przetłumaczone jednocześnie. Można je mieszać, a może lepiej używać jednego rodzaju?

      Usuń
    3. Napisałam wczoraj bardzo długi komentarz, kliknęłam dodaj i zniknął. I byłam tak zła i zmęczona, że dopiero wzięłam się w garść do napisania drugiego.
      Jeśli piszesz fanfika, najlepszym wyjściem jest trzymać się przetłumaczonej książki. Zaś jeśli piszesz opowiadanie autorskie, tu zależy od tak naprawdę wszystkiego. Bo jeśli osadzasz akcję w anglojęzycznym kraju z anglojęzycznymi bohaterami, to nie dasz im polskich czy hiszpańskich wersji imion, prawda? Chyba że wskazuje na to ich pochodzenie. Jeśli zaś typowy polski Jurek pojedzie do Anglii i pozna tam Jessicę, Toma, Luke'a czy Jane, to nie zaczną oni mówić do niego nagle George, prawda? Pozostanie Jurkiem.
      Kolejna rzecz, to to, że w Potterze trzeba było się nieźle nagimnastykować przy tłumaczeniu i uważam, że pan Polkowski poradził sobie świetnie. Tłumaczył to, co miało psikus słowny, zostawiał to, co powinno zostać w oryginale. zmiana Siriusa na Syriusza to chyba po prostu ułatwienie czytelnikowi czytania. Zauważmy, że w pierwszym wydaniu Kamienia Filozoficznego Polkowski przetłumaczył Siriusa Blacka na Syriusza Czarnego, jednak wtedy nie została wydana jeszcze 3 część w oryginale i nie wiedział, czy Black to nazwisko, czy przydomek. Po wydaniu Więźnia zmieniono to nazwisko w Kamieniu (moment, gdy na początku Hagrid mówi, czyim motorem przyjechał). Wydaje mi się, że Polkowski po prostu upraszczał niektóre imiona (Hermiona, Lucjusz właśnie), ale nazwisk nie tłumaczył (chyba że czegoś nie pamiętam). Bo przecież niefajnie wyglądałby Albus Chrabąszcz czy Henio Garncarz (na Harry'ego), prawda?
      Zauważmy jednak, że nie tylko imiona i nazwiska zostały tak potraktowane. Sama nazwa Hogwart jest lekko zmodyfikowana, a jednak Hufflepuff czy Slytherin piszemy w oryginale (zaś Krukoni czy Gryfoni są już przetłumaczeni). To samo z nazwami ulic. Privet Drive i inne nazwy ze świata mugoli zapisano w oryginale, jednak Pokątna czy Śmiertelny Nokturn już nie.
      Kolejnym fajnym zabiegiem jest przypadek zwierciadła Ain Eingarp, które po angielsku brzmi zupełnie inaczej – Mirror of Erised. Skąd taka zmiana? Mi polska nazwa podoba się nawet bardziej, otóż angielska – czytając ją od tyłu – daje nam desire, jednak tylko ostatni człon da się przeczytać wspak. Polkowski nazwał to lustro Ain Eingarp, co czytając całość od tyłu daje właśnie pragnienie. Moim zdaniem – mistrzowskie posunięcie.
      Temat tłumaczenia to temat rzeka. Można się długo nad tym rozwodzić. Akurat w Potterze jest tak wiele nazw własnych, że Polkowski musiał się nieźle nagimnastykować, by nie popaść ze skrajności w skrajność. Z tego, co czytałam, ponoć wydania w innych językach zastosowały podobną metodę tłumaczenia.
      Koniec końców – jeśli piszesz coś autorskiego, zwróć uwagę na czynniki takie jak pochodzenie postaci czy jej rodziny i czy w ogóle akcja rozgrywa się w realnym świecie, czy wymyślonym (elfy? krasnoludy? Nie będą miały na imię Kasia, prawda?). Zaś jeśli piszesz fanfik, sprawdź jak wyglądają nazwy w tłumaczeniu i dostosuj się do tego (i tu czasem są problemy – przykładowo w anime różni tłumacze różnie tłumaczą nazwy własne, np. techniki walki w One Piece. Niektórzy przez część odcinków pozostawiają w oryginale, niektórzy w wersji polskiej. Warto w tym przypadku sięgnąć do mangi sprawdzić, albo poszukać informacji w Internecie).
      Hm, zastanawiam się nad artykułem na ten temat, bo jest dość ciekawy. Może warto napisać parę zdań do Encyklopedii WS.
      Wszystkie informacje, które wypisałam, są sprawdzone pobieżnie, bo nie mam na razie czasu na głębszy research, a większość napisałam z pamięci, więc mogłam się w czymś pomylić, za co z góry przepraszam.
      Pozdrawiam!

      Usuń
    4. Głupio mi odpisywać krótko na tak wyczerpującą odpowiedź, ale nie mam żadnego pomysłu na rozpisanie się. Zresztą, to chyba zbędne.
      Zgadzam się, Polkowski jest naprawdę świetnym tłumaczem - nazwisko w jakimś stopniu zobowiązuje. xD
      Ale na przykład taki Krzysztof - przeciętny Brytyjczyk nazwałby go Christopherem, tak?
      Posiadam wydanie z Syriuszem Czarnym!
      Dzięki za pomoc!

      Usuń
    5. Kolejne pytanie!

      Czy można zaczynać rozdział od dialogu/monologu, jakiejkolwiek wypowiedzi? Ktoś kiedyś powiedział mi, że nie powinienem tego robić, ale chciałbym zaczerpnąć opinii ekspertów.;p

      Usuń
    6. O rany! Jak to się stało, że umknęło nam takie pytanie? Nie wiem, kajam się, przepraszam. Dobrze, że zajrzałam tu z przypadku dziś, bo pewnie czekałbyś jeszcze z drugi miesiąc.

      Jeżeli chodzi o dialog, to osobiście jestem wielką fanką zaczynania od niego sceny – jako autorka. Kiedy siedzę przed monitorem i nie potrafię wymyślić sensownego wprowadzenia, stawiam myślnik i zaczynam rozmowę (jeśli w scenie oczywiście planowo miały pojawić się rozmawiające postaci). Jako czytelnik też nie uznałabym tego za coś niewłaściwego. Po prostu wchodzę w konkret-akcję z buta. ;)

      A jeżeli chodzi o monolog, no to też pierwszy raz słyszę o takiej *zasadzie*. Osobiście nie przeszkadzałoby mi to w ogóle. Nie czuję, by wstęp monologiem miałby być jakąś wielką awangardą – ot, zwykłe wprowadzenie do sceny. Z czym tu polemizować? ¯\_(ツ)_/¯

      Usuń
  9. Czy ktoś byłby chętny opowiedzieć trochę jak to się stało, że tak dobrze znacie się na j. polskim, na tych wszystkich zasadach i skrupulatnie oceniacie? Czy musieliście przejść jakąś ciężką drogę, wkuwanie zasad, a może uczyliście się na własnych błędach? Jak to było? Jak doszliście do takiego poziomu znajomości? Uczyliście się specjalnie czy może samo weszło do głowy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim przypadku to są przede wszystkim własne błędy i starsze koleżanki z sieci po fachu. W blogosferze siedzę od 2006 roku i głównie na niej początkowo budowałam swoje doświadczenia.

      W szkole mierziło mnie to, że to właśnie na polskim nikt nie uczył, jak pisać. Trzeba się więc było szkolić samej – dlatego najpierw jestem średnio uzdolnioną autorką, potem dopiero niezłą oceniającą. Nigdy nie interesował mnie język polski sam w sobie jako przedmiot szkolny; lektury wydawały się nudne i pretensjonalne, a jako że panie polonistki głównie zwracały uwagę na omawianie ich treści, moje oceny wahały się między silną tróją a naciąganą czwórą. Zauważyłam jednak, że wszystko, co nie było do szkoły, a kręciło się wokół samego pisania, szło mi zadziwiająco łatwo, dlatego ruszyłam z artykułami w gazetkach młodzieżowych, własnymi reportażami, scenariuszami, opkami, potem poezją itp. ;)

      Sporą zasługą były osoby postronne, czytelnicy i najbliżsi – rady i przeczucia innych osób odnośnie moich tekstów. Jeżeli ktoś mówił mi, że coś nie gra, np. w emocjach, to zakładałam, że ma rację i starałam się zrozumieć co. Siliłam się na różne sposoby, jak to naprawić. Z czasem doszło też czytanie poradników i artykułów o sztuce pisania (głównie angielskich).

      Jeżeli chodzi o gramatykę, jej znajomość wymusiła właśnie chęć pisania. Nie chciałam świecić oczami przed kimkolwiek, że nie znam podstaw. Z czasem te podstawy się rozrosły – w większej mierze dzięki dziewczynom z WS, które betowały mi ocenki. Jeszcze dwa lata temu nie miałam pojęcia o sporej części zasad, o których wiem teraz i pamiętam, jak w trakcie powstawania projektu WS kłóciłam się, że te dywizy wcale nie wyglądają tak źle xDD *kwik*. W ogóle pierwsze moje oceny, gdy cofniemy się w czasie o kilka lat, jeszcze do czasów Shibuyi, są naprawdę słabe. Tak naprawdę dopiero tu, na WS, ustalając z dziewczynami, że każda nasza praca przejdzie obowiązkową betę, zaczęłyśmy wymieniać się informacjami, linkami do PWN-u i wydaje mi się, że na dzień dzisiejszy właśnie dzięki temu cała ekipa jest na podobnym poziomie, rozwija swoją wiedzę w miarę równomiernie.

      I nie nazwałabym tego męką, trudną drogą, wkuwaniem zasad – przynajmniej nie z mojej strony. W moim przypadku raczej wystarczy zwrócić mi uwagę na coś raz lub dwa, by po prostu to we mnie zostało. Na tej samej zasadzie potrafiłam w czasach szkolnych po kilku przeczytaniach czegoś recytować już dany tekst z pamięci (np. 250 wersów Wielkiej Improwizacji Konrada lub monolog Merkucja z Romea i Julii o królowej Mab – taki ze mnie był świr, gdy coś mi się spodobało). To chyba najlepszy też dowód na to, że odnajduję się w tym i tak zwyczajnie to lubię, nie trzeba mnie zmuszać. ;)

      W kwestii samej poprawności na WS trzeba jeszcze wspomnieć o Shun, która nas kiedyś – chcąc nie chcąc – betowała. Maczała w tym paluchy na pewno.

      Usuń
    2. Dodam jeszcze, że nic – ani szkoła, ani nawet czytanie książek (choć to też miało duży udział!) – nie nauczyło mnie tyle co WS. Wytykane przez dziewczyny błędy zapadały w pamięć. Choć również nigdy nie miałam większego problemu z gramatyką jak na szkołę średnią czy gimnazjum, bo prace pisałam od razu na czysto i oddawałam bez sprawdzenia, to widzę, że nauczyciele nie zwracają uwagi na sporo błędów, które nimi de facto są. Kolejna rzecz, że dla nas pisanie ocenek to również świetna zabawa i możliwość ciągłego kształcenia się w kwestii poprawności. Trzeba jednak pamiętać, że nawet oceniająca (na przykład JA!), choć zna zasady, nie musi stworzyć dobrego opowiadania bez ćwiczenia pisania. No i nadal betujemy swoje ocenki – każdy by się chyba zdziwił, ile tam błędów sobie wyłapujemy (Skoia zwala na beznadziejną klawiaturę, ale nie wierzcie jej!)! A wierzę, że nawet w tych opublikowanych ocenach gdzieś część potknięć się schowała. Nikt nie jest nieomylny i my też nie. Nadal się śmieję, gdy Skoiastel notorycznie zapisuje bierzący, a ona gania mnie za przecinki i powtórzenia, których jak zwykle u siebie nie widzę.
      Ważne jednak, aby lubić to, co się robi, więc jeśli chcesz się doszkolić w kwestii gramatyki czy pisania, nie możesz podchodzić do tego jak do ciężkiej harówki, bo to tylko zdemotywuje. Jasne, to nie jest proste, ale... każdy popełnia błędy, a człowiek uczy się całe życie. ;)

      Usuń
    3. To prawda. :) Mnie się rz w bieżącym całe życie kojarzy z wodą i zwyczajnie bardziej pasuje. Ciężko mi pisać to słowo bez błędu za pierwszym razem, ale znam siebie i wiem, że mam z nim problem, dlatego coraz częściej się przy nim zatrzymuję i poprawiam sama siebie. No i w moich ocenach faktycznie znajduje się też masa literówek, ale to w większej mierze naprawdę przez klawiaturę biurową, bo ona nie dociska mi części klawiszy (XD), jestem też wychowana na starym dobrym Mistrzu Klawiatury i zdarza mi się po prostu pisać szybciej niż poprawniej. XD Ale ma to swoje zalety - autorzy szybciej dostają ocenki, a dziewczyny nie nudzą się na becie. :D

      Usuń
  10. Myśleliście nad zmianą szablonu? Ten taki starego typu, a Agatka jeszcze lepszy by mogła zrobić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co w nim jest starego typu?
      Ja bym go nie zmieniała – jest intuicyjny, czytelny i estetyczny, a to najważniejsze.

      Usuń
    2. Szkoda, po prostu jakoś nie zachęca

      Usuń
    3. Gdybyśmy wiedziały, co konkretnie jest nie tak, to dałoby się coś z tym pewnie zrobić, ale komentarz „raczej nie zachęca” to straszny ogólnik. ;)
      S.

      Usuń
    4. Ktosiek wyżej ma racje co do szablonu i logo.

      Usuń
  11. Mam pytanko. Czy wzory chemiczne można zapisać w ten sposób --> but-2-enal, czy jak to powinno wyglądać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znalazłam żadnego źródła, który mówiłby o wzorach chemicznych, ale spróbuję wziąć to na logikę.

      Nazwę systematyczną, którą przykładowo przytoczyłaś, kijowo się czyta. Już lepiej byłoby użyć najprostszej: aldehyd krotonowy albo krotonaldehyd. Ale pytałaś o wzór, a nie nazwę. Mniejsza.

      Załóżmy, że użyjemy tego nieszczęsnego (2E)-but-2-enal – jeżeli chciałabym przeczytać opowiadanie z czymś takim gdzieś w środku, miałabym problem, bo „but-dwa-enal” wcale nie brzmi dobrze. A jeżeli coś słabo brzmi przy czytaniu chociażby na głos, to słabo jest to zapisane – w przypadku prozy.

      Łatwiej zdecydowanie przeczytać proste wzory sumaryczne, czyli w tym przypadku C4H6O – „ce cztery ha sześć o”. Word i inne podobne programy mają możliwość zapisu tego wzoru z indeksami dolnymi, co jeszcze wyglądałoby profesjonalnie. Zapis jednak zależeć też będzie od sytuacji, w której go chcesz wykorzystać. Nie wiem, po co wzory miałyby się przydać w narracji zamiast nazw, ale jeżeli już, pozostałabym przy sumarycznych.

      W dialogach natomiast zapisałabym takie wzory fonetycznie – jakby były komuś literowane.
      Ale jak mówię – piszę w oparciu o swoje widzimisię, bez źródła. ;)

      Usuń
    2. Właśnie też nic nie znalazłam i nie wiedziałam jak to ugryźć. Mi samej też ciężko przeczytać jakiś wzór chemiczny, ale wymowa sobie, a zapis sobie. W każdym razie dzięki wielkie!

      Usuń
  12. Słabo się reklamujecie na Wattpadzie :c

    OdpowiedzUsuń
  13. Co za inwazja anonimów. Korzystam: a nad zmianą nazwy myślałyście? Nie, że jest zła, ale nijaka w zasadzie. Mam przed oczmai jakiś klub AA, grupę wsparcie, sektę itp. a nie ocenialnię. Takie Pomackamy, Opieprz zachęcało, intrygowało, a jak widzę Wspólnymi Siłami... nic.

    OdpowiedzUsuń
  14. Żadna z nas raczej nie żyje aktywnie w wattpadowym świecie, przyzwyczaiłyśmy się do Bloggera, a i tak na razie nic nie ruszymy w tym temacie, ponieważ większość z nas ma sesję (+pracę), co widać szczególnie po aktywności. W wakacje zapewne coś ruszy, a i temat Wattpada powoli drążymy.
    Jeśli chodzi o nazwę, powstała po fuzji kilku ocenialni i tak już zostało. Nie sądziłyśmy na początku, że przetrwamy aż tyle i tak się rozwiniemy. No i miało to nawiązywać również do pomocy w kwestii literackiej. Ale dziękujemy za uwagi, przedyskutujemy to. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się.
      Ba, dodam nawet, że od samego początku nazwa w zamierzeniu nie miała kojarzyć się z ocenialnią. Fakt, to poniekąd dowód fuzji, ale nie tylko. To też wskazówka, że działamy wspólnie z autorami; chcemy razem z nimi robić coś fajnego dla publikacji w sieci.

      W temacie Wattpada – przecież nie narzekamy na brak roboty. Jak zacznie tu świecić pustkami, to wtedy się pomyśli.

      Usuń
  15. Milusio tu, tylko kolory czatu się gryza i na nagłówku po prawej zamiast kremówki widziałbym jasny odcień koloru od kwiatów, zaznaczeń itp.

    OdpowiedzUsuń
  16. Myślałyście może o profilu na IG? Wprawdzie pisałyście, że na razie Wam blogów nie brakuje, są jeszcze plany z Wattpadem, ale zawsze warto się promować, co?
    https://www.alabasterfox.pl/funkcje-profilu-firmowego-na-instagramie/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezłe podejście. ;)
      A niby co miałaby robić ocenialnia na Instagramie? Wrzucać memy literackie, fotki z procesu pisania ocen? Od tego mamy fejsa i, szczerze, nawet na to czasu nam często brakuje.

      Usuń
  17. Hej :) czy można zrezygnować z oceny? Bloga niebawem zamykam, a ocena umknęła dawno temu na 20% i nic nie ruszyło... Blog mrok-weiry.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć :) Przede wszystkim bardzo przepraszam, że tak długo czekasz na ocenę (już prawie rok) – rozpoczęcie studiów bardzo źle wpłynęło na moją działalność w blogosferze. Mam ocenione siedem rozdziałów Twojego bloga, ocena ma 40 stron. Nawet jeśli zamykasz wkrótce blog i rezygnujesz z oceny, być może chcesz, abym przesłała Ci prywatnie to, co już napisałam? Nawet jeśli nie zamierzasz poprawiać już tego opowiadania, być może moje uwagi przydadzą Ci się w przyszłości. Jeszcze raz wybacz, że tak długo musiałaś na tę ocenę czekać i że w ostateczności się jej nie doczekałaś.
      Pozdrawiam, Dhau.

      Usuń
    2. Jane, chętnie ją przeczytam ;) W końcu do 10 rozdziału jest już w gazecie, więc dobrze spojrzeć na komentarz :D
      Mój mail to: stoneczka.fryteczka@gmail.com

      Znam ból ze studiami... Sama w końcu trochę zabijam katalog przez pisanie pracy magisterskiej... Nie wspomnę już o zaległych szablonach.

      Usuń
  18. Planujecie jakieś poradniki?

    OdpowiedzUsuń
  19. Szukam ocenionych opowiadań z narracją pierwszoosobową. Jednak widzę, że nie ma u Was żadnych oznaczeń i trzeba klikać w każdą ocenkę po kolei, aby sprawdzić narrację. Może warto dodać kategorię „Narracja”?
    Polecicie Wasze oceny opowiadań z pierwszoosobowymi narracjami?
    Wiem, że są poradniki o tej tematyce, ale chciałabym dodatkowo uczyć się na czyiś błędach/powodzeniach. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawy pomysł. Na pewno pomyślimy o takiej kategorii (choć sporo czasu zajmie uzupełnianie). Dziękujemy za sugestię.
      Co do polecenia czegoś, to proponuję thelastdays-zombieapocalypse.blogspot.com (140). Jest tam dużo o ekspozycji w pierwszoosobówkach, stylizacji językowej narratora (np. gdy mamy ich kilku i nie chcemy, by wypowiadali się tak samo), emocjach, naturalności, nazywaniu w narracji innych postaci czy opisywania pomieszczeń. Natomiast w ocenie na-kartkach-pamietnika (83) masz nieco o pamiętnikach. Może jeszcze inna z oceniających dorzuci coś od siebie. Ja oceniałam stosunkowo niewiele opowiadań z narracją pierwszoosobową i nie orientuję się we wszystkich pozostałych ocenach z bloga. :)

      Usuń
    2. Uzupełnianie na pewno wiele zajmie. :( Ewentualnie można wprowadzić to z nowymi ocenami, a do poprzednich już nie wracać. Ale to tylko takie sugestie.
      Dziękuję! Już się biorę za czytanie! :) Od czasu do czasu do Was zaglądam czytać jakieś oceny i trafiałam na same z narracją trzecioosobową. Widocznie mam pecha. Także, mogłoby to ułatwić odnalezienie konkretnych ocen.

      Usuń
    3. Ja się tego trochę naoceniałam, ale nie pamiętam, bym trafiła na opowiadanie, w którym ta narracja by mnie pochłonęła bez reszty. Zwykle mam jakieś „ale”. ;)

      Z ocen tworów hardkorowych z nadmiarem baboli polecam „Samotną królewnę” [105], „Tango życia” [127] i świeżutką „Strzaskaną porcelanę” [139].

      Jeżeli chodzi o ocenę mniej hardkorową, ale w której zwraca się uwagę na bierną bohaterkę-obserwatorkę, to zdecydowanie „Zaginął lokaj” [104]. :)

      Oznaczenia to dobry pomysł, ale wtedy trzeba byłoby też oznaczać inne aspekty, np. gatunek bloga. Pomyślimy o tym, chociaż temat zbija niezłego ćwieka. ;)

      Usuń
    4. Skoiastel, dziękuję za polecone ocenki! Właśnie te z nadmiarem baboli są najlepsze do nauki.
      Też prawda... Mordęgą byłoby dla kogoś, aby powprowadzać takie zmiany.

      W każdym razie, dziękuję jeszcze raz Fenoloftaleina i Skoiastel. :)

      Usuń
  20. Ponieważ od lektury podstron nie jestem o wiele mądrzejsza, zapytam tutaj - kto z Was mógłby czy chciałby ocenić (za kilka miesięcy) gej romans? To opowiadanie w typowym znaczeniu - pewnie do stu stron (nie wiem jeszcze, ile mi wyjdzie), z jednym głównym wątkiem. Płeć bohaterów nie ma moim zdaniem żadnego znaczenia, nie ma tam żadnego słodkiego yaoi czy podziałów seme/uke (osobiście nie czytałam jeszcze dobrego yaoi na blogach i wątpię, żeby się to stało) - zachciało mi się tylko napisać opowiadanie o dwóch facetach, mógłby to być het albo femmeslesz.
    Z góry dzięki za odpowiedź.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz się śmiało do mnie zgłaszać. Nawet teraz jestem w trakcie oceny opowiadania z wątkiem homoerotycznym i to na pierwszym planie, więc żaden problem. :)

      Usuń

Aktualności

Zgłoszenia z 2017: 5
Zgłoszenia sprzed roku: 3
Znajdź nas na Fejsie – [KLIK]
Szablon stworzony przez Agatę
Zgłoś tekst i spróbuj swoich sił!
21.03.2019 najlepsi autorzy
otrzymają nagrody! – [KLIK]

Ankieta

Ankieta ewaluacyjna WS

Archiwum

© Design by Agata from Król Trefl & WioskaSzablonów
Script ScrollToTop | Icons made by Freepik from www.flaticon.com is licensed by CC 3.0 BY.