...zajmuje się ocenianiem literatury w sieci.
Stukasz w klawiaturę i chcesz porozmawiać o swoich wypocinach?
A może wolisz poszukać znajomych adresów w archiwum?
Czuj się jak u siebie i baw się dobrze!

POZNAJ NAS

Aktualności



Oceniający


Jest nas wielu i różnimy się od siebie jak tylko można, więc na pewno znajdziesz w naszym gronie osobę, która bez trudności oceni twój materiał.
wybierz



Zgłoszenia

Chciałbyś zgłosić swój tekst do oceny? Wystarczy umieścić swoje zgłoszenie w księdze zgłoszeń. Pamiętaj, aby przedtem przeczytać regulamin.
księga zgłoszeń
Autor:
Etykiety: ,

[121] ocena bloga: zorganizowananastolatkablog.wordpress.com

30 października 2017
Autorka: Carolina Szcześniak
Tematyka: Lifestyle
Oceniająca: Skoiastel

  
Szata przyjazna, czytelna. Nic nie przeszkadza, nic nie jest poupychane na siłę. Kolorystyka przyjemna dla oka, czcionka również. Co więc nie gra? Brak justowania tekstu. Zdarzają się wyjustowane akapity, ale jest ich tyle co kot napłakał. A powinny być wszystkie.
Również Spis blog wydaje się być wyrównany do lewej, kiedy wszystkie inne bannery w prawej kolumnie są wyśrodkowane. Swoją drogą wykorzystujesz tam dywizy zamiast myślników, co razi w oczy bardziej wprawionego literata.

Trochę o poprawności w zakładce O blogu:
Lubię myśleć o celach jako o marzeniach, które zostały określone.Jak o marzeniach tudzież jako marzeniach.
Spodziewałam się, że to właśnie w tym miejscu znajdę jakąś formę archiwizacji postów. Nie ma takowej na głównej – ani archiwum, ani szeroka lista czy inny spis. Najwyraźniej jedynym rozwiązaniem umożliwiającym zapoznanie się z każdym postem jest przejście na stronę główną i zjechanie suwakiem na sam dół strony, po drodze klikając jeszcze w ikonę STARSZE WPISY. To naprawdę słabe rozwiązanie – masz już na tyle opublikowanych notek, by zacząć je jakoś segregować i umieścić na jednej podstronie bądź właśnie w archiwum czy szerokiej liście dostępnej w prawej kolumnie. Osobiście posiłkowałam się opcją starszy/nowszy post, ale to rozwiązanie dobre dla oceniających, a nie czytelników, którzy nie muszą przecież sprawdzać każdej notki, lecz jedynie te, które ich interesują. Do tego przydałyby się akurat etykiety.
Przypadkowo zauważyłam, że z takowych korzystasz. No i fajnie – czytelnik zainteresowany tylko jedną kategorią postów (np. planner, zarządzanie) mógłby wybrać kilka o tej tematyce i zapoznać się jedynie z nimi. Problem jednak pojawia się w momencie, gdy etykiety dostępne są tylko pod postami, a nie da się ich wybrać z listy gdzieś na stronie głównej, na przykład w kolumnie. Skąd więc mam wiedzieć, o jakiej tematyce publikujesz posty, skoro dowiedzieć się tego mogę jedynie… czytając je? Jak mam znaleźć jakiś post po etykiecie, skoro żeby znaleźć etykietę, muszę – paradoksalnie – znaleźć wpierw oznaczony nią post? Jest to niewątpliwie problem natury logistycznej. Dość niezręcznie, kiedy rozmawiamy o blogu, który nazywa się Zorganizowana nastolatka, prawda?

Okej, ogólne wrażenie mamy za sobą. Zacznijmy od pierwszego wpisu:
ORGANIZER-PODSTAWA PLANOWANIA
Widzisz, w tytule wykorzystałaś dywiz i słusznie nie postawiłaś przy nim spacji (ani przed, ani po). Jednak niesłusznie wybrałaś go, zamiast myślnika (–). Dywiz to inaczej łącznik i jego funkcją jest (jak sama nazwa wskazuje) łączenie wyrazów, np.: biało-czerwony albo Kędzierzyn-Koźle, lub jeszcze Kowalska-Nowak. A myślnik? Myślnik lubi oddychać z dwóch stron i stosuje się go właśnie w takich przypadkach, jaki masz w tytule: organizer – podstawa planowania. Albo: Rano pijał herbatę, wieczorem – mleko. Lub jeszcze: Kto pyta – nie błądzi. Widzisz różnicę? Dywiz łączy, myślnik  wyodrębnia wtrącenia, służy do zapisu dialogów, oddziela wyrazy o przeciwnych znaczeniach, wydziela niektóre fragmenty zdania i w końcu  zastępuje często słowo „być” lub inny czasownik bądź wskaźnik (np. to): organizer jest podstawą planowania/organizer to podstawa planowania.

Pierwszy wpis, jestem już w trakcie czytania i… łapię się za głowę. Dziewczyno, jak ty krzyczysz! Wiem, że niektóre zdania mają zachęcić i podkreślić wartość wyrażanych słów, budzą też pewnie podjaranie ekscytację, ale nie przesadzaj. Do tej pory zauważyłam:
1. Aż szesnaście wykrzykników!
2. Kilka powtórzeń czasownika „być”, np.:
Planner jest czarno-biały, za wyjątkiem kolorowych okładek do wyboru, minimalistyczny, a jego wypełnianie jest prawdziwą przyjemnością.
3. Sześciokrotne „znajdziecie” w jednej części o blogu Design your life.

Na przestrzeni całej notki mylisz też osoby. Raz zwracasz się do drugiej, liczby pojedynczej, a innym razem do drugiej, ale w liczbie mnogiej:
Niezależnie od powodu, organizer to coś, co musisz mieć, nawet jeżeli do tej pory wydawał Ci się niepotrzebny! (…) Specjalnie dla Was zebrałam kilka interesujących propozycji i mam ogromną nadzieję, że przypadną Wam one do gustu!

Sama nie wiem, dlaczego. – Przecinek zbędny. Nie stawia się go, kiedy na końcu zdań pojawiają się zaimki względne (np.: „co”, „dlaczego”, jak”, „jaki”, itp.).

Istnieje szansa, że chodzi o poczucie estetyki-organizery niemal zawsze wykonane są starannie – i znów, brak myślnika i spacji. Już teraz widzę, że popełniasz ten błąd praktycznie w każdym zdaniu, w którym powinnaś użyć myślnika. Przestaję zwracać na to uwagę – przejrzyj całość i popraw we własnym zakresie.

Obok każdego organizera znajdziecie również szczególnie proponowane przeze mnie strony, język, w którym planner został napisany [przecinek] oraz moją opinię. – Podkreślona część to wtrącenie. Oddziela się je przecinkami z dwóch stron.

Mam wrażenie, że główny motyw kolorystyczny tego plannera jest dość…mdły? – Brak spacji po wielokropku.

Mam na ymśli wszystkie plannery miesięczne (…) – myśli.

(…) są dobrze rozplanowane i umożliwiają zaplanowanie celów (…) – rozplanowane i zaplanowane obok siebie brzmi słabo.

Zresztą, zobaczcie sami. – Przecinek zbędny.

Okej, to jeszcze coś o samej treści. Na początku wydawało mi się, że zachwalasz ogólne posiadanie plannera czy tam organizera – jak zwał, tak zwał – i planowanie dni codziennych czy ważniejszych momentów życia, ale potem skupiłaś się na blogach pozwalającym korzystać z ogranizerów właśnie blogerom. Można udostępnić plannery na swoich stronach lub też wydrukować. Przy jednym podałaś nawet, że koszt druku całości wyniesie około… trzynaście złotych. I wtedy pomyślałam sobie: hmm… dawno temu takie coś nazywało się kalendarz. Kupowało się go za grosze w formie niewielkiej książeczki, która mieściła się w torebce. I spodziewałam się, że gdzieś na końcu przeczytam pewnie, że i takie najprostsze planowanie nie jest złe, że nie potrzebujemy do tego komputera czy drukarki, przecież to właśnie o to chodzi – prowadzenie rozpiski, która pomaga w życiu. Można by też pewnie zrobić taki planer samodzielnie. Ale nic takiego nigdzie nie padło, a szkoda.
Po wstępie po cichu liczyłam, że skupisz się na plusach i minusach samego planowania, ale post okazał się reklamą kilku portali udostępniających plannery, a ja nadal nie widzę u siebie potrzeby korzystania z takowych. I właściwie z całości pamiętam tyle, że w pierwszym zdaniu napisałaś, iż to uzależnia. Szczerze? Nie wiem, czy taki wstęp mnie zachęca. Po tylu wykrzyknikach i zdaniach kipiących emocjonalnością boję się, że po rozpoczęciu korzystania z organizera nie mogłabym się już bez niego obejść i zaraz by się okazało, że planuję każde pół godziny życia. To jednak chyba nie dla mnie.
Na moje oko urwałaś też zakończenie: wpis skończyłaś zaraz po ostatniej propozycji do pobrania; napisałaś dwa zdania, że masz nadzieję, iż notka jest interesująca. Kurczę, dla mnie to trochę… mało. Po propozycjach plannerów sądziłam, że napiszesz właśnie jeszcze kilka słów tak zupełnie ogólnych i neutralnych, może z mniejszą dozą emocji. No cóż. Jako zupełnie przypadkowy, postronny czytelnik poczułam się trochę zbyt przytłoczona. A że jestem też osobą, na którą absolutnie nie działają rozkazy (na słowo „musieć” skierowane w moją stronę reaguję zdaniem: muszę, to kiedyś umrzeć, a póki co płacić podatki), więc i zdanie: Niezależnie od powodu, organizer to coś, co musisz mieć (…) wcale nie zrobiło na mnie pozytywnego wrażenia.


APLIKACJE, KTÓRE POPRAWIĄ TWOJĄ PRODUKTYWNOŚĆ
Nie powiem, żeby ta pierwsza aplikacja – Sleep Better – mnie nie zainteresowała. Pomogły w tym na pewno screeny. Nie będę się rozdrabniać, ale poniekąd zadziałało i pewnie nawet ją sprawdzę. Podobają mi się twoje opisy, które już nie zmuszają do niczego ani nie zachwalają ponad miarę. Wyszło naturalnie, pełna profeska.

Od niedawna aplikacja wiele opcji dostępnych jest jedynie w wersji premium. – Coś niedobrego stało się w tym zdaniu.

Świetnie rozpoczęłaś wstęp do opisu aplikacji Pocket. Każda nastolatka, która go przeczyta, pewnie przytaknie, wiedząc, o co chodzi. Nie zadziałał tu jednak screenshot:


Uwaga: Nigdy [mała litera] nie włączaj dźwięku w tej aplikacji. Ciarki przechodzą po plecach.
Działanie tej aplikacji jest jeszcze prostsze niż w przypadku Pocket. W zasadzie,
[przecinek zbędny] uruchamiasz ją jedynie raz.


SKUTECZNY SPOSÓB, KTÓRY POZWOLI CI CZYTAĆ 2 RAZY SZYBCIEJ
Aż jestem ciekawa… Nie ma co, chwytliwy tytuł.
Opisany sposób jest naprawdę interesujący – chociaż nie mam problemu ani ze znalezieniem wolnego czasu na czytanie, ani z samym czytaniem, to pewnie z ludzkiej ciekawości przerobię sobie jakiegoś kolosa w stylu Gry o Tron. Bo czemu nie?
A teraz trochę o poprawności:

Ile razy zdarzyło Ci się nie przeczytać wspaniałej powieści, [przecinek zbędny] tylko dlatego, że zabrakło Ci na nią czasu? – „Tylko dlatego” nie może wisieć sobie bezpańsko w eterze; musi należeć do jednej albo drugiej części zdania. Podobna sprawa ma się w przykładzie niżej, z „zwłaszcza”:
Wydzielenie czasu na czytanie może być trudne, zwłaszcza, [przecinek zbędny] że w większości przypadków nie jesteśmy w stanie przewidzieć, ile nam ono zajmie.

Koniec z zakładaniem, że tydzień wystarczy lub ,,uwinę się w weekend”, co często kończy się gorzkim rozczarowanie. – Rozczarowaniem. Plus niepoprawny cudzysłów.

Gwarantuję Ci, że z wykorzystaniem tego sposobu nie straszna Ci będzie żadna lektura, zaoszczędzisz mnóstwo czasu i zapamiętasz więcej treści. (…) Mam nadzieję, że ta technika oszczędzi Wam wielu problemów! Wypróbujcie ją już dzisiaj, a gwarantuję Wam, że nigdy więcej nie wrócicie do tradycyjnego czytania (chyba że traficie na tak cudowną powieść, że będziecie chcieli delektować się każdym słowem…♥). – Powtórzenia. Mylisz też znów osoby: raz do „Ty”, raz do: „Wy”.


POMOTODO-RECENZJA APLIKACJI
Nie używam aplikacji do planowania. (...) Nie oznacza to jednak, że nie eksperymentowałam. Uwielbiam testować aplikacje, to moja pasja! (...) Nie zmienia to faktu, że aplikacji do planowania nie pobieram, bo nie mam cierpliwości do notowania w tej sposób. – To się… wyklucza. Nie używasz aplikacji, ale eksperymentujesz z nimi, po czym usuwasz je? Okej – ma to sens. Lecz skoro nie pobierasz aplikacji, to jak eksperymentujesz? To ostatnie zdanie wprawia w konsternację.

Odpowiedź jest równie prosta [przecinek] co liczenie pochodnej funkcji stałej.

-możliwości dodania swojego dziennego plannera zajęć, tak, aby aplikacja mogła wyliczyć, ile sesji produktywności jesteśmy w stanie wykonać dziennie (…) – „tak” nie może wisieć w zdaniu zupełnie osamotnione; musi należeć do albo pierwszej części, albo drugiej.
Dodatkowo zaczynasz wymienianie od dywizów.

Czego brakuje w tej aplikacji?
(…)
-dodać system punktowy (…).

LEPIEJ:
Czego brakuje w tej aplikacji?
(…)
– Systemu punktowego (…).

Zdziwiła mnie ocena końcowa. Piszesz, że aplikacja posiada funkcje, które nie czynią ją lepszą od podstawowego minutnika, a mimo to dajesz jej w końcowym podsumowaniu 4 na 5 (przy czym zaczynasz wpis, że „czwórki” mają aplikacje, które uwielbiasz, stosujesz i mocno polecasz). Nie za wysoko?
A tak poza tym, to naprawdę przyjemna recenzja.


JAK MIEĆ WIĘCEJ CZASU? CZĘŚĆ PIERWSZA
Czasami dziwię się, że wypisywanie takich oczywistości ma jakąś wartość, ale potem przypominam sobie, że przecież istnieją różni ludzie i: oni nie są tobą, Skoia. A więc tak: post jak najbardziej merytoryczny, sensowny i wartościowy. Mam do niego kilka zastrzeżeń, ale generalnie podoba mi się koncepcja: opisujesz plastyczne przykłady, operujesz przystępnym językiem i, co najważniejsze, nie nudzisz, piszesz lekko.

Potem powrót do domu, krótkie podejście do komputera, [przecinek zbędny] w celach relaksacyjnych, maraton z odświeżania Facebooka, jeden, dwa, trzy odcinki ulubionego serialu.

(…) po czym kładzie się zmęczony i wymawia te magiczne słowa, które towarzyszą ludzkości od lat:
Jak to możliwe, że ten dzień tak szybko się skończył? Dlaczego nigdy nie mam na nic czasu?
Kurczę, spodziewałam się raczej zwykłego, powtarzanego przez ludzkość jak mantra:
Nie mam czasu.
Ty to trochę pokomplikowałaś, ale i tak ładny wstęp. Złapałaś mnie na tę wędkę.

Jako dorosła musisz chodzić do pracy i sprzątać, gotować, opiekować się, być może, dziećmi, ponad to potrzebujesz czasu rozwój, samorealizację, naukę języków, chwile z przyjaciółmi i rodziną. – Czasami zdarza się, że zdanie wymaga wielu przecinków, które pełnią różne funkcje. U ciebie wydzielają wtrącenia i oddzielają wymieniane elementy. Tworzą więc różnej długości pauzy oddechowe, mimo że używasz jednego i tego samego znaku. Może trochę… namieszaj? Częściej w takich przypadkach korzystaj z, przykładowo, myślników? Sugestia:
Jako dorosła musisz chodzić do pracy i sprzątać, gotować, opiekować się – być może – dziećmi, ponad to potrzebujesz czasu rozwój (…). Nie wygląda to nieco schludniej na przestrzeni całego, oprzecinkowanego zdania?
Sugeruję również linki (te w postach, np. ten do FB) ustawiać tak, by otwierały się w nowych oknach. Warto mieć dwie strony otwarte, by kontynuować wpis i jednocześnie przejść tam, gdzie nas kierujesz w połowie notki.

(…) dlaczego nie mogłabyś w tym czasie poćwiczyć recytowanie wiersza na konkurs bądź lekcję polskiego? – Nie mogłabyś poćwiczyć recytowania.

(…) siada do komputera [przecinek] aby pogadać ze znajomymi przez Skype. – Wydaje mi się, że komunikator nie ma w tym momencie znaczenia. Czasem wciskasz w zdania niepotrzebne zapychacze, konkrety, kiedy w ogóle takie informacje nie mają wpływu na treść. 

Tak długo sen sprawia, że Sonia jest niewypoczęta i rozespana. – Tak długi.

Wkrótce napiszę post o tym, w jaki sposób zaplanować weekend lub inne wolne [przecinek] aby spędzić ten czas efektywnie (…).

Przepraszam za poślizg z dodaniem tego wpisu, ale jest, z tego co widzę, prawie trzy razy dłuższy niż zwykle, zatem mam nadzieję, że mi wybaczycie 😉 Już wkrótce druga część tego wpisu, a w nim poznacie kolejne filary (…). – Emotikon nie zastępuje kropki na końcu zdania. Powinnaś wstawić ją przed nim. Dodatkowo powtórzenia oraz znów: wieloprzecinkowe zdanie. Sugeruję: Przepraszam za poślizg z dodaniem wpisu, ale jest – z tego co widzę – prawie trzy razy dłuższy niż zwykle, zatem mam nadzieję, że mi wybaczycie.

(…) po prostu wykonaj je najlepiej [przecinek] jak umiesz.


JAK MIEĆ WIĘCEJ CZASU? CZĘŚĆ PIERWSZA
Już w poprzednim wpisie zauważyłam, że nie stawiasz przecinka przed spójnikiem „aby”. Myślałam, że to jakieś przeoczenie, lecz tutaj też się z tym spotykam, i to ledwo po krótkim wstępie:
Jednak to nie wystarczy [przecinek] aby zaoszczędzić Twój cenny czas. – Spójnik „aby” to spójnik międzyzdaniowy, wprowadzający zdanie podrzędne celu (np.: coś zrobić, aby coś osiągnąć). Wymaga on postawienia przed nim przecinka.

A szybka praca, to efektywna praca. – Zdanie proste (zawiera jeden czasownik), przecinek zbędny.

W tym wpisie wykorzystałaś kilka emotikon. Jak już pisałam – znaki te nie zastępują kropek (czy innych znaków interpunkcyjnych), których brakuje.  

Kupione minuty przeznaczam na poranny trening, zjedzenie w spokoju ulubionego śniadania i wykonanie makijaż. – Makijażu.

Załóżmy, że postanowisz napisać książkę. Boisz się jednak, że nie będziesz mieć kiedy zasiąść do komputera. Rozwiązanie? Zamiast wstawać o 7:00, wstań o 6:30. Tylko tyle, pół godziny. Wówczas od razu po przebudzeniu i porannej toalecie siadaj do komputera i pisz. Przeznacz ten czas na Twoje marzenie. Jeżeli każdego dnia spędzisz te 30 minut na pisaniu, długą powieść napiszesz w rok, a nieco krótszą w sześć miesięcy 😉  – mhm, jasne, żeby to było takie proste. I nie chodzi o to, że rada o wcześniejszym wstawaniu jest zła (bo przecież nie jest), ale pomyśl sobie, że napisanie książki wymaga jednak nieco więcej pracy niż… pół godziny dziennie, codziennie przez rok. Do tego nie każdy będzie miał tzw. „wenę” (porę największej produktywności literackiej) rankami; wielu pisarzy preferuje jednak nocne posiedzenia przed monitorem. No i pisanie powieści nie kończy się na pisaniu… powieści. Och, żeby to było takie proste! Zabrzmiało strasznie bagatelnie. Po połowie roku pisania pół godziny dziennie – „bo mam marzenie” – autorka wykluje co najwyżej jakiś mocno średniej jakości… first draft.
Przepraszam za skrzywienie zawodowe, już wracam do tematu.

To bardzo pomocne dla osób, które nie długo nie są w stanie ogarnąć się po przebudzeniu. – Co?

,,TWÓJ” CZAS – już raz cię przyłapałam na niepoprawnym cudzysłowie, a teraz widzę go raz jeszcze. Cóż to? Kolejna błędna maniera: dwa przecinki zamiast części otwierającej?
Jeżeli piszesz w Wordzie, to program sam wprowadza poprawne, polskie cudzysłowy: „(…)”. Jeżeli nie, przydadzą się kody, które bardzo łatwo zapamiętać (naprawdę, wykorzystywane stają się nawykiem – do tego stopnia, że nawet pisząc w Wordzie, z przyzwyczajenia szybciej wklepię kod):
ALT+0132 i ALT+0148 (z włączoną klawiaturą numeryczną).

W każdym razie, [przecinek zbędny] zastanów się, kiedy Ty masz ,,swój czas”. – O, i znów cudzysłów.

Na pewno wiesz już, jak działa technika ABCDE, jeżeli jednak ominęłaś ten wpis, to koniecznie go przeczytaj. – Przydałby się gdzieś link.

Z reguły, kiedy zaczynasz pracę, masz najwięcej sił. – Pierwszy przecinek zbędny, ponieważ „kiedy zaczynasz pracę” nie jest wtrąceniem („Z reguły masz najwięcej sił” – to nie jest istota zdania). „Z reguły” należy bezpośrednio do części o zaczynaniu pracy.

W ten sposób, owszem, perfekcyjnie wykonują zadania rangi C czy B, ale cóż z tego, skoro zadania A są z reguły zrobione ,,na odwal” i pod wpływem presji czasu? (o tej słynnej presji czasu, swoją drogą, na pewno jeszcze w przyszłości opowiem) – cudzysłów, brak wielkiej litery w nawiasie, brak kropki na końcu zdania.

Okej, nie mam żadnych innych uwag odnośnie tego wpisu. Podoba mi się. A całkiem szczerze? Po pierwszej notce na tym blogu sądziłam, że raczej będę się męczyć, ale z każdym kolejnym postem coraz bardziej do siebie przekonujesz. Na dodatek wskazujesz naprawdę przydatne wskazówki odnośnie pracy czy nauki – przyłapałam się na tym, że większości nie stosuję, po czym nie zawsze jestem zadowolona z efektów końcowych. Niby są to rzeczy dość proste, logiczne, które każdy powinien po prostu wiedzieć lub mieć gdzieś w podświadomości, ale okazuje się, że wcale nie. Wychodzi na to, że warto więc o tym pisać. I cieszę się, że to robisz.


JAK MIEĆ WIĘCEJ CZASU? CZĘŚĆ TRZECIA
Wow, jestem w szoku, że coś jeszcze znalazłaś w temacie, bo wydawało mi się, że wydoiłaś tę krowę do końca już przy części drugiej. No cóż, zaglądam z niecierpliwością.
Zgadzam się ze wszystkim, co napisałaś. Właściwie poza kilkoma znalezionymi potknięciami nie mam nic do dodania. Czuję, że ta ocena nabierze niedługo charakteru bety, bo zacznę sprawdzać przecinki, a przestanę patrzeć na merytoryczną stronę tekstu. To właściwie nic nie szkodzi, wiesz? Ba, nawet byłoby świetnie, bo jestem jedną z tych oceniających, które raczej nie chwalą, nie rozczulają się też zbytnio nad tym, co w porządku. A u ciebie większość jest bardzo „w porządku”.
To już trzeci post w mini serii zarządzania czasem. – Miniserii.

Wówczas spróbuj wygospodarować półtorej godziny [przecinek] a nawet trzy godziny (…).

Z początku możesz mieć trudności z zaśnięciem o wybranej godzinie, zwłaszcza, jeżeli dotychczas kładłaś się spać, kiedy Ci się podobało. – „Zwłaszcza” jest bardzo osamotnione w tej formie. Usuń przecinek przed „jeżeli”.

Czy zajęcia, na które uczęszczasz, mają dla siebie miejsce w przyszłości? Jeżeli nie, pozbądź się. – Pozbądź się ich. Inaczej nie wiadomo właściwie, czy mówisz o zajęciach, miejscu czy przyszłości.


3 PROSTE RZECZY, KTÓRE BŁYSKAWICZNIE POPRAWIĄ TWÓJ WIZERUNEK!
Wszystkie rady są fantastyczne! Niby proste, ale jednak nie do końca. Tak, wiem, już pisałam coś z w tym stylu. W każdym razie od razu poczułam potrzebę wyprostowania się na krześle w trakcie pisania. A więc działa.
Aby rozjaśnić zęby [przecinek] należy zniwelować ubytki (…).
Ponad to te zmiany dają natychmiastowy efekt. – Ponadto.


TE WAKACJE…BĘDĄ INNE!
Brak spacji po wielokropku.
W tym poście mnożysz przecinki – zupełnie niepotrzebnie. Zauważyłam, że wstawiasz je szczególnie przy wyrazach, które uznajesz za dopowiedzenia (albo wtrącenia), ale dopowiedzeniami nie są. Przykłady?
Nareszcie, [przecinek zbędny] wakacje!

Tak naprawdę, [przecinek zbędny] jedynym czynnikiem, który należy brać pod uwagę przy decydowaniu o poświęceniu wakacji na naukę, jest Twoja chęć.

Tak naprawdę, [przecinek zbędny] ciekawość i potrzeba rozwoju to cechy naszego gatunku.
Wbrew pozorom, nawet, [przecinek zbędny] jeżeli w tej chwili nie chcesz myśleć o nauce, prędzej czy później sama z siebie byś się za nią zabrała. – Generalnie przed „wbrew pozorom” na początku zdania też nie stawia się przecinka, ale podkreślona część zdania to wtrącenie, które należy wydzielić od reszty.

W zasadzie, [przecinek zbędny] nic.

Przy okazji, [przecinek zbędny] masz książeczkę sanepidowską.

Zbieraj doświadczenie zawodowe, [tu by dobrze wyglądał myślnik zamiast przecinka] im więcej różnych zawodów i profesji skubniesz [przecinek] tym lepiej.

Swoją drogą, [przecinek zbędny] pamiętaj, aby nie pracować bez umowy i nigdy nie zgadzaj się na (zbyt) niską stawkę.

Słoik szybkich pomysłów-jak stworzyć+pomysły na zadania. Och, brakuje mi powietrza! Panie doktorze, daj mi spację! Duszę się, duszę!

Dobry planner pomoże Ci uporządkować tą ogromną ilość wolnego czasu (…) – tę ogromną ilość czasu. Z tą ogromną ilością czasu.

Brakuje mi automatycznego otwierania nowych stron przy linkach z plannerami, a także jakiegoś odnośnika do filmików na YouTube, o których piszesz. Szkoda, że nie przytoczyłaś chociażby żadnego przykładu takiego vloggera o tym, jak dbać o włosy, i wszystko zostawiasz w rękach czytelników.

(…) krzyczenie:,,Go-towana kukurydza! Piwo!” (jeżeli kiedykolwiek byłaś nad Bałtykiem, na pewno wiesz, że ten myślnik nie pojawił się tam bez powodu). – Technicznie rzecz biorąc, to nie myślnik, ale dywiz. Brakuje ci też spacji po dwukropku oraz prawidłowego cudzysłowu.

Dzień 1: Wydrukuj lub zapisz na komputerze najpyszniej wyglądających przepisów na smoothie, jakie tylko zdołasz znaleźć. – Na moje oko brakło ci tu jakiejś liczby: ileś najpyszniej wyglądających przepisów. A jeżeli nie, to powinno być: wydrukuj (…) najpyszniej wyglądające przepisy.\Wysiądź, rozejrzyj się po nowej okolicy [przecinek] nim wrócisz do domu.
To by było na tyle, jeżeli chodzi o betę. A co do treści? Nie zawiodłaś mnie po raz kolejny. Chociaż nie wszystkie propozycje przypadły mi do gustu, to na pewno są źródłem inspiracji same w sobie. A to już duży plus.
Świetnie, że między informacjami na temat właściwej treści postu zdarza ci się przemycić dodatkowe wskazówki czy uwagi, niemające generalnie związku, ale też nie odbijających od tematu zbyt przesadnie. Jak chociażby fragmencik z odradzaniem pracowania bez umowy czy za zbyt małą stawkę – w poście, który ma być o wakacjach, o sposobach na efektywny odpoczynek, zwracasz też uwagę, by zmotywować czytelniczki i obudzić w nich pewność siebie i asertywność – aby były odważne, nie bały się stawiać na swoim czy mówić „nie”, gdy gra jest niewarta świeczki. To się naprawdę ceni.
Moim patentem-faworytem w tej notce jest słoik. I wcale nie szkodzi, że dawno po wakacjach. Pomysł warto wykorzystać w każdej chwili jako lekarstwo na nudę. Brawo za uniwersalizm.


NAJWIĘKSZY MIT O MOTYWACJI
Hej, ja naprawdę już nie wiem, co pisać! Obie ręce podnoszę, aby zobrazować, że zgadzam się z każdym zdaniem tego posta – sama mam na koncie artykuł, w którym (w kilku zdaniach) poruszam podobny temat, więc tym bardziej się rozumiemy. Pamiętam, że pisałam wtedy o tym, że podobno dwadzieścia osiem dni wystarczy, aby coś weszło w nawyk, stało się instynktownym nałogiem. Cytując (KLIK): Należy przy tym pamiętać o organizacji czasu i nietrwonieniu energii. Są tacy, którzy piszą wieczorami, oraz tacy, którzy tworzą nad ranem. Odkryj, co cię doładowuje, motywuje do pracy, ale przede wszystkim znajdź odpowiedni czas, wyrób rytm i wpadnij w rutynę. (…) Najważniejszy jest trening samokontroli. Utrwalaj w sobie nawyk robienia tego, co w danej chwili jest najistotniejsze. Nie brzmi podobnie? Więc sama widzisz, że trafił swój na swego. I jak ja mam cię niby niekomplementować?
Jedyne, na co mogę zwrócić uwagę, to potknięcia typowo techniczne:

(…) pójścia na randkę z wymarzonym chłopakiem czy też pójścia na rower (jeśli to lubimy, oczywiście).

(…) praca, którą mamy do wykonania [przecinek] staje się banalnie prosta i przyjemna (…).

Motywację można porównań [porównać] do wybuchu fajerwerków, [lepszy byłby myślnik jako wskaźnik niż przecinek] to eksplozja, która natychmiast podnosi nasz zapał i entuzjazm, ale jest również…krótkotrwała. – Brak spacji po wielokropku.

Owszem, za chwilę może nastąpić kolejny wybuch, być może cała kolejka, ale w końcu nastąpi przerwa, a wówczas ciemność będzie się wydawać jeszcze ciemniejsza i bardziej pusta.

Przeciwnie, prędzej czy później odczujemy bolesny skutek sprowadzenia na ziemię i stracimy wszelką chęć do pracy. (...) Każdy z nas prędzej czy później straci chęć do pracy, niezależnie czy chodzi o przygotowanie do ważnego egzaminu, napisanie wymarzonej książki [przecinek] czy też osiągnięcie mistrzostwa w grze na instrumencie.

Ponad to zna dokładnie swoją siostrę (…) – ponadto.


PODEJMIJ WYZWANIE RAZEM ZE MNĄ!
Genialne! Bardzo się cieszę, że zaczynasz stosować nie tylko – jak do tej pory – teorię, ale również praktyczne działania, którymi w przyszłych notkach będziesz się chwalić. Chociaż minęło sporo czasu, a post jest z końcówki lipca – trzymam kciuki, by dobrze szło z twoimi zamierzeniami i zmieniały się one w realne osiągnięcia.

Nauka na przykładach jest o wiele bardziej efektywna od tej podanej wykonywanej wyłącznie teoretycznie (…) – albo brakło ci przecinka przed „podanej”, albo w ogóle mogłabyś usunąć to słowo.


W MIĘDZY CZASIE: BARDZIEJ WYMAGAJĄCE SPOSOBY NA POPRAWĘ TWOJEGO WIZERUNKU
Międzyczasie.
Od razu dodaj ogłoszenia, np. na olx (…). – Olx. Jest to poniekąd nazwa własna.

(…) a tymczasem za wszystkim tym skromnie stały…książki. – Brak spacji. Przecież stawia się je po znakach interpunkcyjnych – robisz to przy kropkach czy przecinkach, więc dlaczego akurat w takich przypadkach jesteś na „nie”?

Nie masz nic do stracenia [przecinek] a naprawdę wiele do zyskania.
Świetnie, że bloga prowadzisz dla konkretnej „klienteli”, czyli do młodych dziewczyn. Być może nie mają one pojęcia, jak ważne jest to, o czym wspominasz i żałuję, śledząc twojego bloga oraz fanpejdż na FB, że masz tak małe zainteresowanie. Być może to przez to od końcówki sierpnia nie pojawiła się żadna notka, chociaż wcześniej publikowałaś nawet po kilka w jednym miesiącu. To trochę smutne. Proszę, nie rezygnuj, bo treści, które przekazujesz właśnie w takich postach, są ważne i na pewno potrzebne. Pewnie jest wiele miejsc w sieci, gdzie można znaleźć podobne porady, jednak zapewne da się coś na to poradzić, aby blog ten trafił do większej grupy odbiorców. Bo, czytając wpisy jak ten, wiem, że warto.
Jeżeli autentycznie to, co napisałaś o swojej poprawności i intuicji pisania, jest prawdą, to chapeau bas. Mam znajomych, którzy czytają multum książek i jasne, że należą do osób w miarę poprawnych, ale ty niejednokrotnie zaskoczyłaś mnie poprawnymi, złożonymi zdaniami, w których wszystkie przecinki stoją na swoim miejscu, nie masz też większych problemów z innymi kwestiami technicznymi jak składnia, szyk czy fleksja (no, może czasami).
I chociaż fakt, że ocena w większej mierze wygląda jak beta, to warto zauważyć, że twoje notki nie należą do najkrótszych. To, co „wyciągam”, to naprawdę niewielki procent całości, a więc jesteś dość mocną zawodniczką, jeżeli chodzi o poprawne pisanie. Widać, że wiele czytasz, ale jeżeli swoją wiedzę opierasz tylko na tym, to naprawdę gratuluję intuicji gramatycznej.


PRAWDY O MOTYWACJI, KTÓRYCH NIKT CI NIE POWIE
Porzuciłam pomysł prowadzenia wyzwania na tym blogu. – No właśnie tego się obawiałam, a i z powodem trafiłam. Może spróbuj dotrzeć do większego grona odbiorców. Mimo wszystko trochę mi mało. Raz na jakiś czas odnośnik do YT czy przydatnych stron – okej, ale niewiele tego. Jestem nadal ciekawa, co będzie się znajdować w następnych notkach i z czystym sumieniem zacznę obserwować twojego bloga, ale proszę o więcej. Może jakiś gif? Gdzieś jakiś mem? Fanpejdż na Facebooku to też nie wszystko – spróbuj nawiązać współpracę z innymi blogami, podobnymi tematycznie. Może zacznij jeździć na konwenty, prezentując swoje panele o organizacji, bądź jeszcze bardziej poszerz działalność, recenzując – na przykład – książki coachingowe. Warto też przygotować jakiś konkurs z nagrodami, gdy trafi się nawet niewielka grupa czytelnicza. Niestety dziś, aby być na topie, trzeba się umieć promować, a nawet sprzedać, ale co za tym idzie – również w coś zainwestować.

Motywacja przychodzi i odchodzi. Im szybciej zaakceptujesz ten fakt, tym lepsze efekty osiągniesz. Jeśli połączysz jej spadki ze wzrostem dyscypliny, nigdy nie staniesz w miejscu. – To zdanie jest jednym z ważniejszych, które przeczytałam do tej pory, i mam nadzieję, że zapadnie mi w pamięć.

Cholerycy, sangwinicy, flegmatycy i melancholicy-na pewno słyszałaś kiedyś o tych określeniach. Nie będę rozwodzić się na temat charakterystyk każdego typu, zamiast tego polecę Ci świetną książkę ,,Osobowość plus” Florence Littauer, dzięki której dowiesz się, jakim jesteś typem (może mieszanym?) i jak rozpoznawać typy innych ludzi. – A moim zdaniem to akurat temat idealny na osobny, rozwinięty post. Jasne, możesz polecić książkę, którą generalnie trudno dostać albo trzeba się nieco natrudzić, aby ją jakoś zdobyć (albo znaleźć czas, aby przeczytać ją całą, kiedy blog taki rzeczowy, taki poukładany, taki krótki w porównaniu do całego tomiszcza). Ale czy nie lepiej by było – jeżeli ją masz – zacytować chociaż kawałek? Albo samej wytłumaczyć wspomniany podział? Nie rozumiem tego pójścia na łatwiznę, do tej pory tak nie działałaś.
Jakby nagle sama autorka straciła motywację, o której pisze.

Nie twierdzę, że nie zdarzają się cholerycy, którzy nic nie robią [przecinek] albo flegmatycy (…). – Podkreślona część to wtrącenie, a to oddziela się przecinkami z dwóch stron.

Tak jak już mówiłam, wiele zależy od dyscypliny, którą sobie narzucamy. Nie zmienia to jednak faktu, że z reguły to cholerycy mają przewagę w dziedzinie motywacji i nie mówię tego tylko dlatego (…).


BACK TO SCHOOL #1: JAK PRZYGOTOWAĆ SIĘ DO SZKOŁY?
Jeżeli wolisz coś mniej ozdobnego [przecinek] a bardziej eleganckiego (…) – kiedy spójnik „a” występuje jako synonim „ale”, to stawia się przed nim przecinek.

(…) spróbuj uzupełnić największe braki w sklepach, które lubisz [przecinek] oraz w second-handach.

Pamiętaj, że ubrania do szkoły powinny być przede wszystkim wygodne, stosowne oraz w stonowanych kolorach. Jeśli chcecie poznać moje sposoby na stworzenie praktycznej garderoby, która umożliwi Wam swobodne wybieranie ubrań każdego ranka (…) – i znów zwracasz się w dwóch różnych formach, i to w jednym akapicie! Dawno tego nie robiłaś. Nie tęskniłam.

Okej, porady jak zwykle w porządku, ale planner jest już trochę… męczący. Za dużo o nim, kiedy czyta się wszystkie posty naraz. Pewnie wtedy, gdy przerabia się niektóre co kilka miesięcy, nie rzuca się to tak w oczy. Poznałam już twoją miłość do plannera, wystarczy mi, naprawdę. :)

Trochę mi szkoda – jak już pisałam – że nie ma więcej notek, a żadna nowa nie pojawiła się od sierpnia. Podsumowanie  będzie bardzo, ale to bardzo krótkie, ponieważ na podstawie postów sama widzisz, nad czym jeszcze warto popracować, a co jest twoją mocną stroną, którą możesz powalczyć o czytelników. Zwykle w ocenach dłuższych tekstów literackich (tj. powieści czy opowiadań) w podsumowaniu sumuje się wszystko: chwali bądź koryguje styl autorski, opisuje się ogólne wrażenia po zakończeniu przygody i wystawia się notę końcową – takie oceny mają też często od trzydziestu stron wzwyż. W przypadku twojego bloga nie ma sensu pisać szerokiego podsumowania, ponieważ wszystko, co miałam do powiedzenia, już zdążyłam napisać, a ocena ma stron trzynaście.
Czego mi najbardziej brakowało, technicznie?
1. Justowania tekstu;
2. Zdecydowania o formie „osoby”, do której zwracasz się w postach;
3. Przecinków przed „aby” oraz usunięcia zbędnych przecinków;
4. Poprawnych cudzysłowów;
5. Myślników zamiast dywizów i spacji przy nich;
6. Spacji po wielokropkach;
7. Kropek przed emotikonami;
8. Czytania posta raz jeszcze przed publikacją – eliminacja niepoprawnej fleksji, która zdarzała się w początkowych notkach (i eliminacja powtórzeń).

Czego brakowało mi pod względem treści bloga?
1. Urozmaicania postów różnymi grafikami (pomijając recenzje, gdzie spotykałam chociażby screeny aplikacji);
2. Wspomnianego posta o typach charakterów;
3. Większej ilości postów – masz tak świetny styl i pomysły, że aż żal z tego rezygnować.

Co najbardziej mi się podobało?
1. Tematyka bloga – szczególnie twoja pomysłowość i kreatywność;
2. Lekkość stylistyczna;
3. Poczucie humoru zawarte w notkach;
4. Plastyczne opisy przykładów życiowych sytuacji, z którymi może mierzyć się „klientela” bloga;
5. Ogólna poprawność językowa.

Piszesz poprawnie, klarownie. Potrafisz korzystać ze środków stylistycznych rozwijających wypowiedzi. Poruszasz wyobraźnię czytelnika. Zmuszasz do refleksji i zachęcasz do dzielenia się w komentarzach przemyśleniami, chociaż to wychodziło różnorako. Czasem zauważałaś o braku zainteresowanych już na początku notki i dodatkowo wspominałaś o chęci przeczytania komentarzy na końcu, ale nie czułam, że robisz to, aby na siłę wyprosić o komentarz. Starałaś się zachęcać do siebie i nie bardzo wiem, dlaczego ci się nie udało. Może po prostu nie uderzyłaś w odpowiednie miejsca, nie zareklamowałaś się – trudno mi powiedzieć.
Ogólnie tworzysz naprawdę świetne miejsce w sieci, w którym odnalazłam kilka wskazówek dla siebie, co w ogóle mnie dziwi, bo dawno temu przestałam być „nastolatką” z definicji (co nie znaczy, że wcale się tak nie czuję, yay!). Na początek traktowałam blog jako dość… przewidywalny. Pisałaś o rzeczach, które dla mnie bywały mocno logiczne, typowe, jestem też poniekąd obeznana w tematach, które poruszałaś (widzisz sama, jak podobne zdania tworzyłyśmy o motywacji, przy czym ja pod artykuł o motywacji w pisaniu) – tym bardziej na plus, że kilka twoich pomysłów (szczególnie z dalszych notek) do mnie przemówiło, a nie machnęłam ręką, że publikujesz same banały i truizmy. Bo tak nie jest. Dodatkowo opierasz się często na bardzo prywatnych doświadczeniach, argumentując swoje stanowisko w poruszanych kwestiach.
To bardzo dobry blog i w dużej mierze dzięki samej tematyce, ale głównie dzięki twojej lekkości przemawiania do dziewczyn i trafiania w ich różne gusta – bo ludzie są różni, a ty nikogo nie faworyzujesz. Potrafiłaś w wielu przykładach trafić do osób, np.: otwartych (publikujących masę pierdół na Facebooku) i zamkniętych (dziewczyn, które raczej stronią od prac grupowych) – na dodatek poruszane treści mają wartość uniwersalną, na przykład pomysły z posta o wakacjach sprawdzą się równie dobrze przez cały rok.
Dodatkowo nie lejesz wody. Nie wiem jak z oryginalnością, bo – szczerze – nie spędzam czasu na blogach typowo lajfstajlowych, ale dobrze się czułam, czytając twoje wpisy (no dobra! może poza pierwszym!!!). Po pierwszej notce, która jako jedyna wydaje się mocno odstawać od reszty (na minus), nie czułam się też już do niczego zmuszana – na szczęście, bo dość mocno się tego obawiałam. Potem już tylko zachęcasz, motywujesz i podnosisz na duchu.

Na dzień dzisiejszy? Dobry. A to dlatego, że wciąż mało mi postów, coraz mniej wyczuwam tu energii (zaczyna mi nawet brakować kilku wykrzykników…), zaprzestałaś też regularnej publikacji. Na dodatek nie urozmaicasz przesadnie postów, a tematów do poruszania jeszcze tak dużo: coś o treningach (mówiłaś, że chodzisz na siłownię), może recenzje innych apliklacji (podobno tak dużo ich już przetestowałaś), coś o muzyce do pracy (muzyce, która mogłaby motywować), również grafik mi trochę mało (jak już wspominałam: jakieś gify, memy, motywatory).  
Próbuj dalej, wyciśnij wszystkie tematy organizowania, planowania (no dobra, poza organizerami, okej?) do końca, wydój je jak krowę. A potem wciśnij brutalnie nowym czytelnikom, znajdź takich, do których trafisz i którzy będą doceniać twoją pracę.
Bo niewątpliwie jest co docenić.



2 komentarze

  1. Dziękuję bardzo za wytknięcie mi wszystkich tych błędów, na które nie zwróciłabym nigdy uwagi :) Dziś nie mam jeszcze dość czasu, aby przeczytać recenzję od A do Z, ale już teraz widzę, że zyskałam naprawdę wartościowy feedback. Wiem, że długo nic nie pisałam, ale zamierzam do tego wrócić, teraz, kiedy mój plan tygodnia nareszcie trochę się uspokoił. Jestem w trakcie tworzenia posta na temat tego, jak przygotuję się do matury. Dziękuję za czas poświęcony na napisanie tej recenzji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co ;) cieszę się, że mogłam pomóc.
      Życzę powodzenia!

      Usuń

Aktualności

Blogi zgłoszone w 2016: 2
Znajdź nas na Fejsie – KLIK
Szablon stworzony przez Agatę

Archiwum

© Design by Agata from Król Trefl & WioskaSzablonów
Script ScrollToTop | Icons made by Freepik from www.flaticon.com is licensed by CC 3.0 BY.