...zajmuje się ocenianiem literatury w sieci.
Stukasz w klawiaturę i chcesz porozmawiać o swoich wypocinach?
A może wolisz poszukać znajomych adresów w archiwum?
Czuj się jak u siebie i baw się dobrze!

POZNAJ NAS

Aktualności



Oceniający


Jest nas wielu i różnimy się od siebie jak tylko można, więc na pewno znajdziesz w naszym gronie osobę, która bez trudności oceni twój materiał.
wybierz



Zgłoszenia

Chciałbyś zgłosić swój tekst do oceny? Wystarczy umieścić swoje zgłoszenie w księdze zgłoszeń. Pamiętaj, aby przedtem przeczytać regulamin.
księga zgłoszeń
Autor:
Etykiety: ,

[45] ocena bloga: storyofblackmagician.blogspot.com

28 października 2015
Adres bloga: StoryOfBlackMagician
Autorka: Evelyn
Tematyka: fan fiction — Harry Potter
Oceniająca: Dafne


1. Pierwsze wrażenie

Dobry tytuł, nie powiem. Trochę przydługi, ale adekwatny do tematyki, nie tak trudny w zapamiętaniu i ładnie brzmiący. Jedyny minus to brak spacji.
Ok, cofam to o tytule. Adres obecny jest także na belce oraz nagłówku. Lubisz się powtarzać?
Skoro już o nagłówku mowa... Mamy człowiekopodobnego stworka otoczonego wężami (Voldzio?), jakże majestatyczną sowę (Hedwiga?), wyjącego do księżyca wilka (Lupin?) i gdzieś z tyłu zamek (Hogwart? Dobra, nic). Nie za dużo tego? Żaden z tych obrazków tak naprawdę nie pasuje do drugiego, przynajmniej nie w tej kompozycji. Każdy symbolizuje coś innego, a jednak z jakiegoś powodu postanowiłaś stworzyć z nich całość. Wszystko na różowofioletowym tle, pasującym tu jak maskara do paznokci.
Co gorsza, nagłówek nie wkomponowuje się w resztę szablonu. Ot, wisi sobie w powietrzu na czarnym tle w szare kropeczki, na dodatek ruchomym. Żeby było ciekawie, do palety dołącza jaskrawa czcionka główna i rószoffa poboczna.
Nie ma co, zbudowałaś klimat.
Polecam poszerzyć horyzonty i przeprosić się z dobrą szabloniarnią. Gotowców o tematyce potterowskiej co niemiara, a i zamówić można! Sytuacji nie ratuje nawet uroczy znicz w miejscu kursora. Przykro mi. Tematyka mnie zachęca, ale szata graficzna już niestety nie.
+ Suwak ciągnie się w nieskończoność. Jeden rozdział na stronie głównej w zupełności wystarczy.

4,5/10


3. Treść

No to lecimy z całością.
Prolog krótki, można by nawet rzec króciusieńki. Od razu rzuca się w oczy kardynalny błąd.
„Siedziała na swoim ulubionym fotelu i rozmyślała nad zdarzeniami ostatnich miesięcy. Nad wojną, którą wygrali, nad wszystkim co miało dla niej znaczenie, a co wojna zabrała. Dlatego tu jest. Siedzi w tym fotelu w oczekiwaniu na Dumbledore'a, bo postanowiła nie zatrzymywać się i żyć dalej”. — Pomieszałaś czasy. Nie wolno Ci tego robić. Jak piszesz w przeszłym, to przeszły zostaje. Jak w teraźniejszym, konsekwentnie się tego trzymasz.
Nie mogę powiedzieć (napisać), że poczułam się mocno zainteresowana. Nie zbudowałaś klimatu, mechanicznie zaznaczyłaś, o czym tajemnicza dziewczyna myśli i co robi. Jedynie fakt, że nie znam jej tożsamości, może zaciekawić.
Może rozdział pierwszy będzie lepszy.
„Z jej rozmyślań wyrwał ją głos dyrektora (...)” — A z czyich rozmyślań miałby ją wyrwać? Nie dość, że tworzysz niepoprawne zdanie, to jeszcze wrzucasz w nie powtórzenie.
„(...) wstał i zrobił gest ręką w stronę wyjścia”. — A czym miał zrobić gest? Nogą? Szyją?
„Gdy zeszli na dół schodami, Dumbledore powiedział (...)


Łał! Zeszli na dół SCHODAMI! Ładne rzeczy! Myślałam, że po jakiejś zapadni albo zjechali na rurze.
„(...) jednak jeśli nie chcesz sprawiać sobie dodatkowego kłopotu, fatygowania się przez cały zamek (...)” — Rzeczywiście ogromna fatyga. I pomyśleć, że ludzie są tak szaleni, że gnają na drugi koniec miasta, by załatwić jakąś sprawę! 
„Skinęła jedynie głową. Cytrynowe dropsy? Zastanawiała się”. — Aha. Nad czym?
„Kto mógłby wymyślić tak dziecinne hasło?— Aa! Nie lepiej stworzyć jedno zdanie?
„Po drodze długo schodzili w dół, więc domyśliła się, że są pod w podziemiach”.


Nic tylko rozgląda się i rozgląda po tym mieszkaniu. To nieuprzejme, pff.
„- Coś się stało? Wejdź, porozmawiajmy. - nie czekając na odpowiedz, weszła do środka i poszła do kuchni po herbatę dla dyrektora— Że jak? Przecież to on do niej przyszedł, więc jakim cudem weszła do środka?
Okej. Domyślam się, że bohaterka została wykreowana przez Ciebie i nie zaczerpnęłaś jej z sagi. W porządku, niech pozostanie w komitywie z Dumbledore'em i McGonagall, tylko czym zasłużyła sobie na przyjęcie do jego mieszkania? To trochę nierealne, w całej sadze bodaj słowem nie wspomniano o żadnym mieszkaniu, a tu nagle Dumbi sprasza sobie gości. Na dobrą sprawę obcych. I to na stałe. Bo nie wierzę, by to było mieszkanko wynajmowane na wypadek nagłych sytuacji i niespodziewanych gości...
Dwójka na tapetę.
„Gdy znalazła się w gabinecie dyrektora, od razu zauważyła postać, odzianą w czarne, ciężkie szaty”.

„A to nasza nowa członkini Zakonu, Severusie. - tym razem zwrócił się w stronę młodszego kolegi”. — Wieloma nazwami można określić, kim Severus jest dla Dumbledore'a, ale „młodszy kolega” to chyba najmniej trafne spośród nich, bez względu na to, czy weźmie się pod uwagę ich niecodzienną przyjaźń czy relację dyrektor-nauczyciel.
„Myślałam, że do zebrania Zakonu nikt miał o mnie nie wiedzieć, ale skoro Pani zaufał..” — To już niemal bezczelne, brzmi jak wątpliwość co do słuszności tego zaufania. Poza tym — dlaczego „pani” napisałaś wielką literą? To dialog, nie list.
Hm. Kolejny króciutki rozdział; trudno właściwie powiedzieć coś więcej na jego temat.
Trójka.
„Minerva odwzajemniła uśmiech, by po chwili na jej twarzy pojawił się smutek”. — No tak, to logiczne. Człowiek uśmiecha się po to, by po chwili się smucić.
Oo, wreszcie pojawiła się Święta Trójca. Zaczęłam się już zastanawiać, czy ich wszystkich gdzieś wcięło. Bądź co bądź, Harry gra kluczową rolę w tej bitwie. A raczej z założenia tak powinno być, bo Twój Dumbledore większe nadzieje pokłada w Evelyn.
Zaraz, zaraz. Próbujesz mi wmówić, że Harry, Ron i Hermiona szukają horkruksów, jednocześnie mieszkając sobie w Hogwarcie i chodząc na spotkania Zakonu, na dodatek rozprawiając o swojej misji, jakby szukali nowej odmiany herbaty? Błagam Cię, to tak nierealne, że aż głupie... Z powodów chyba oczywistych dla każdego, kto czytał serię o Harrym albo chociaż po prostu logicznie myśli.
Oho, a teraz jeszcze pojawia się sugestia, że niszczenie horkruksów nie będzie konieczne. A bo co? Zabiją Voldemorta potęgą uśmiechu?


„Nie wyglądała na kogoś kto przesadza z dyniowymi babeczkami, ale za to jej zielone oczy sprawiały, że nie chciałbyś z nią zadrzeć”. — Ee? Co ma jedno do drugiego?
Numer cztery.
„Jej działalność w Zakonie będzie miała ogromne znaczenie na wynik wojny (...)” — Znaczenie dla wyniku wojny lub lepiej: wpływ na wynik wojny.
„Zanim zaczniemy składać raporty i dyskutować o naszej sytuacji, chciałbym wam przedstawić nową członkinię Zakonu. - spojrzał w stronę młodej kobiety stojącej obok niego. - To Evelyn Scott. Jej działalność w Zakonie będzie miała ogromne znaczenie na wynik wojny, ale zanim wyjaśnimy jej obecność chciałbym abyście najpierw zdali raporty”. — Bardzo to logiczne. Przed raportami ją przedstawia, ale dopiero po raportach mówi, kto to i co tam robi.
Oho. Będzie bitka.
Piąteczkę poproszę.
„Cały Zakon siedział w bezruchu nie wiedząc co zrobić. Dalej byli w szoku, po tym co przed chwilą zobaczyli. Skąd ona wie o Lily?” — No nie wiem, może... hm... legilimencja? Tak czy owak, to grupa potężnych czarodziejów, którzy widzieli większe cuda niż tajemnicze wyciągnięcie jakiegoś faktu z życiorysu. Bez problemu mogliby też poołożyć kres bójce, nim ta jeszcze się zaczęła.
Ale nie, oni zachowują się jak napalona publika podczas występu cyrkowego.


„Nikt z nich oprócz Dumbledore'a nie znał magii, którą posługiwała się Evelyn. Pierwszy raz widzieli magiczną tarczę”. — Że co? Nie widzieli magicznej tarczy, naprawdę?...
Ee? Ale jakim cudem Sev przegrał, skoro zaklęcie odbiło się i uderzyło w Evelyn? Chyba nie rozumiem.
Okej, Dumbi przyszedł z pomocą.


Okej. Przeczytałam prolog i pięć rozdziałów, a raczej winnam powiedzieć rozdzialików. Lektura całości bez zapisywania uwag i poprawiania błędów może zająć najwyżej około kwadransa. Nie sądzę, by taka ilość tekstu pozwalała na pełną oceną opowiadania. Z drugiej strony może i lepiej, że tak się stało, bo zapobiegnie to powielaniu błędów.
Zacznijmy od samej treści rozdziałów i budowania fabuły. Każdy z króciutkich postów opublikowanych na blogu można by opisać jednym punktem:
1) Przybycie Evelyn do Hogwartu.
2) Złożenie Wieczystej Przysięgi.
3) Udanie się bohaterów na zebranie.
4) Zebranie członków Zakonu oraz konfrontacja Evelyn i Severusa.
5) Pojedynek magów.
Koniec. To plan na maksymalnie dwa rozdziały. Nie zbudujesz ciągłości akcji ani spójnej fabuły, jeśli będziesz rozbijać ją na tak malutkie elementy.
Sam pomysł na opowiadanie jest całkiem ciekawy, zainteresował mnie szczególnie fakt, że dziewczyna wywodzi się ze slumsów. Widzę jednak luki w rozumowaniu. Robisz z niej bohaterkę już na początku opowiadania, ale nie tłumaczysz, co takiego ona w sobie ma, poza umiejętnościami czarnomagicznymi. Nie uwierzę, że to wystarczy, by pokonać Voldemorta. Niby jak chcesz przeskoczyć barierę horkruksów? I nie próbujesz mi chyba wmówić, że Evelyn jest lepsza w tej dziedzinie magii od samego Czarnego Pana? Poza tym, dlaczego trójca szuka horkruksów, jednocześnie spokojnie przesiadując sobie w Hogwarcie, jakby nic się nie działo?
Nie możesz dopuścić do powstawania dziur w fabule. Skoro tworzą się już na początku, później staną się nie do ogarnięcia.
Na razie trudno powiedzieć coś więcej o bohaterach. Ci kanoniczni zachowali swoje charaktery, natomiast Evelyn jeszcze nie jest znana czytelnikowi. Postaraj się, by cechy jej osobowości wychodziły stopniowo, w miarę rozwoju wydarzeń. To ciekawa i zarazem najbardziej intrygująca postać występująca w opowiadaniu — jako jedyna nieznana czytelnikowi — dlatego może być Twoim asem w rękawie. Wyzbądź się tylko braku naturalności i nie hiperbolizuj jej mocy, bo to w prosty sposób doprowadzi do wyidealizowania bohaterki, przez co stanie się mało ludzka i wręcz banalna.
Masz bardzo prosty styl. Postaraj się bardziej koncentrować na uczuciach bohaterów. Piszesz w narracji trzecioosobowej, a to stwarza duże pole manewru. Wejdź czasem w umysł Evelyn, podziel się z czytelnikiem jej myślami. Co czuła, przybywając do obcego miejsca? Dlaczego zaufała tym ludziom? Czego się obawia? Jakie ma plany? Czytelnik chciałby wiedzieć o takich szczegółach. Nic dziwnego, że Twoje rozdziały są tak krótkie, skoro tak mało miejsca poświęcasz na opisy przeżyć wewnętrznych.
Skoro już o stylu mowa — unikaj powtórzeń. Czasem w ciągu około dziesięciu linijek jedno słowo powtarzało się trzy razy, przez co Twój zasób słownictwa prezentuje się jako ubogi, a tekst traci estetykę.
Na tym etapie trudno powiedzieć coś więcej, ale w tworzeniu nowych rozdziałów postaraj się pisać więcej, skupiać na emocjach i uwypuklić postać Evelyn. Może niegłupim pomysłem byłoby wtrącenie jakiejś retrospekcji? Z opisu wiemy, że ma bogatą przeszłość. Kombinuj. Poszerzaj horyzonty. Rozwijaj warsztat.

18/50



4. Poprawność

Prolog

(...) nad wszystkim co miało dla niej znaczenie (...)
— Przecinek przed co.

Gdy odwróciła głowę w progu stał już Dumbledore.
— Gdy odwróciła głowę, w progu stał już Dumbledore.

-Tak, nie posiadam wielu rzeczy. - spojrzała na torbę, którą miała na ramieniu. Wszystkie rzeczy zmniejszyła za pomocą zaklęcia
— Pomijam błędne zapisywanie dialogów, dywizy i brak spacji; o tym później, bo już teraz widzę, że to Twoja pięta achillesowa. Rzeczy, rzeczy - powtórzenie.

Po jej słowach, dyrektor skinął jedynie głową (...)
— Bez przecinka.


Rozdział pierwszy

Nie miała pojęcie, że gabinet dyrektora Hogwartu, będzie tak skromnie wyglądał.
— Będzie? To jest w budowie i przedstawiono jej plany czy jak? Nie miała pojęcia. Bez drugiego przecinka.

Tak gdzie ona się wychowała, ludzie posiadający pieniądze, spali na potężnych, drewnianych łożach, wyżłobionych przeróżnymi, drogocennymi kamieniami.
— Okej, ustalmy coś. Żłobienie powstaje poprzez wyrycie czegoś w czymś (np. ornamentów w drewnie). Gdy w grę wchodzą drogocenne kamienie, owa rzecz jest nimi wysadzana. Ponadto mamy problem z przecinkami i literówkę. Finalnie powinno to wyglądać tak: Tam, gdzie się wychowała, ludzie posiadający pieniądze spali na potężnych, drewnianych łożach wyżłobionych przeróżnymi drogocennymi kamieniami.

Ona wywodziła się ze slumsów i jedyne drogie rzeczy jakie posiadała (...)
— Przecinek przed jakie.

Ona wywodziła się ze slumsów i jedyne drogie rzeczy jakie posiadała, mieszkając w zatęchłych dzielnicach miasta, to buty. A nawet one pozostawiały wiele do życzenia.
— Użycie zaimka „one" jest jak najbardziej uzasadnione. Ale po co to „ona”? W języku polskim zdanie nie musi mieć podmiotu, by miało sens; wskazuje go sama forma czasownika. Tylko niepotrzebne utworzyłaś powtórzenie.

(...) ale nie sądziła, że będą wyglądać tak realistycznie i "ludzko".
— To nie jest cudzysłów.

- Mnie też czasem przerażają ich blade twarze, ale da się do tego przyzwyczaić. - uśmiechnął się lekko.
- Nie przerażają mnie. Powiedziałabym raczej, że mnie intrygują. Nigdy wcześniej nie widziałam ruszających się obrazów. - patrzyła na twarze (...)
— Twarze, twarze — powtórzenie.

(...) jednak jeśli nie chcesz sprawiać sobie dodatkowego kłopotu, fatygowania się przez cały zamek (...)
— Bez przecinka.

Zademonstruję ci jak dojdziemy do twoich komnat.
— Przecinek przed jak, chociaż lepiej brzmiałoby w tym miejscu „gdy” lub „kiedy”.

Szli prawie piętnaście minut zanim doszli do solidnych, drewnianych drzwi.
— Przecinek przed zanim. Ten postawiony przez Ciebie nie jest konieczny, przymiotniki opisują inne cechy przedmiotu. Aby uniknąć powtórzenia, polecam użyć słowa „dotarli”.

Gdy weszła jej oczom ukazał się mały salon łączony z kuchnią.
— Gdy weszła, jej oczom ukazał się...

Po prawej stronie były drzwi – zapewne do sypialni.
— To dziwnie brzmi: były drzwi. Lepiej napisać, że „znajdowały się” tam.

Zostawiam cię samą byś mogła się rozpakować.
— Przecinek przed byś (naturalniej brzmiałoby „żebyś”).

Przyjdź do mnie jak tylko skończysz jeść.
— Przecinek przed jak.

(...) powiedział z uśmiechem na twarzy.
- Będę zaraz po kolacji. - potwierdziła z lekkim uśmiechem (...)
— Z uśmiechem, z uśmiechem — powtórzenie.

Gdy wróciła on siedział już w fotelu.
— Gdy wróciła, siedział już w fotelu.

(...) kilka dni temu nawiązałem kontakt w pewną kobietą (...)
— Z pewną kobietą.

(...) jakby niepewny czy postąpił dobrze.
— Przecinek przed czy.

Wiesz, Albusie, właściwie nic o niej nie wiemy..
— Okej, pora na instruktaż.
. - to jest jedna kropka
... - to jest wielokropek
: - to jest dwukropek
.. - a tego nie ma

(...) że przyjęcie jej w nasze szeregi, przyniesie więcej korzyści niż się tego spodziewamy..
— ...że przyjęcie jej w nasze szeregi przyniesie więcej korzyści, niż się tego spodziewamy...


Rozdział trzeci

(...) odparł, spoglądając na filiżankę w jego dłoniach.
— To McGonagall jest facetem?

Nadchodzą ciężkie czasy dla świata magii..
— Patrz: instruktaż wyżej.

Tak.. szanse na wygraną są bardzo małe..
— I znów.

Jest o wiele silniejszy..
— I znów.

Czy ja wiem.. Powoli.
— Czy ja wiem... powoli.

(...) ale wiesz jaka jest Hermiona.
— Przecinek przed jaka.

(...) a ja chciałbym cieszyć chwilami z przyjaciółmi.
— Cieszyć się. Jakimi chwilami? Chwilami po prostu? Czyli wojną? Smutkiem? Śmiercią? Dobrymi chwilami. To trzeba dodać.

Nie wiadomo co się może zdarzyć..
— Przecinek przed co. Kropki!

Na zebranie przyszedł już cały Zakon.
— Hm, nie użyłabym tutaj słowa „przyszedł”, a co najwyżej „przybył”; chodzenie to raczej mało popularny środek lokomocji w świecie magii.

(...) powiedziała lekko, wpatrując się rozmarzonym wzrokiem w zielone oczy Potter'a (...)
— Pottera.

Chłopcy, Dumbledore już jest i nie przyszedł sam..
— Kropki.

Nie wyglądała na kogoś kto przesadza z dyniowymi babeczkami (...)
— Przecinek przed kto.


Rozdział piąty

Czy ona właśnie zgodziła się pojedynkować ze Snape'm?
— Snape'em.

Cały Zakon siedział w bezruchu nie wiedząc co zrobić.
— Przecinek przed imiesłowem.

Dalej byli w szoku, po tym co przed chwilą zobaczyli.
— Nadal byli w szoku po tym, co przed chwilą zobaczyli.

(...) ale ja jestem ciekaw kto wygra.
— Przecinek przed kto.

Za nim do okien podeszła reszta Zakonu.
— Okno się rozmnożyło?

Magowie stali naprzeciw siebie, by po chwili ukłonić się i odejść na swoje miejsca. Stali przez chwilę nie wykonują żadnego ruchu.
— Stali, stali — powtórzenie. Przecinek przed imiesłowem. + Wykonując.

Czarownica stała nieruchowo (...)
— I znów. Nieruchomo.

Evelyn stała jeszcze przez chwilę bez ruchu (...)
— I znów.

(...)wyglądało to jakby szła pod wiatr.
— Przecinek przed jakby.

W jednym momencie, pomiędzy zaklęciami Snape'a posłała jedno potężne uderzenie mocy (...)
— Bez przecinka, chyba że zrobisz z tego wtrącenie. W jednym momencie?

Mistrz Eliksirów odrętwiały bez ruchu, stał (...)
— O, i znów...

(...) które miało go dosięgnąć. Jednak, gdy miało już w niego uderzyć odbiło się i poleciało prosto w stronę dziewczyny, uderzając (...)
— Oddziel wtrącenie przecinkiem również z drugiej strony. Miało, miało; uderzyć, uderzając — powtórzenia.

Nie wiedzieli co się stało.
— Przecinek przed co.

(...) nie mając pojęcia co się stało.
— Przecinek przed co. Ale zaraz... Znów powtórzenie!

Siedzieli w ciszy. Każdy pogrążony w swoich myślach.
— Można to z powodzeniem scalić w jedno zdanie.

(...) może was przerażać to co robi.
— Przecinek przed co.

A jeśli chodzi o Lily.. No cóż, posiada wiele umiejętności, o których nic nie wiemy.
— Kto, Lily? + Kropki.

Po za tym jest czarnym magiem
— Poza tym.

(...) a mimo to, po pojedynku wyglądał (...)
— Bez przecinka.

Gdyby ona nie postawiła tej swojej osłony przed Snapem (...)
— Przed Snape'em.

- Moi drodzy. - powiedział spokojnie Dumbledore. Gdy wszystkie oczy zwrócił się ku niemu, dodał spokojniej.
— Powiedział spokojnie, ale dodał spokojniej. Aha. Zwróciły się.

(...) to ciosy, które rzuca muszą uderzyć w jakiś cel.
— ...to ciosy, które rzuca, muszą uderzyć w jakiś cel.

Przynajmniej nie tak potężne jakimi ona się posługuje.
— Przecinek przed jakimi. Ale wiemy, o jakich ciosach mówisz, już wyżej napisałaś, że chodzi Ci o te, które ona rzuca.

Wydaje mi się, że to zrobiła specjalnie (...)
— Że zrobiła to specjalnie.

Myśli zebranych krążyły teraz wokół dwóch postaci
— Jakich?

- Myślałam, że ona już nie wstanie. - powiedziała. - To potężne zaklęcie odrzuciło ją na kilka metrów, a ona tak po prostu wstała (...)
— Ona, ona — powtórzenie. Nie musisz tak często używać tego zaimka.

Gdyby nie to, że kulała, pomyślałabym, że jest niezniszczalna. - nie dowiedziała Molly.
— Ee? Czego się nie dowiedziała, skoro piszesz to po jej wypowiedzi?

Udowodniła jak silnym jest magiem..
— Przecinek przed jak. Kropki.

(...) myśląc nad tym co przyniesie im nowa członkini Zakonu.
— Przecinek przed co. Ale przynieść coś to może przyszłość, nowa członkini może co najwyżej coś wnieść.


Jak już ustaliłyśmy, nie ma tutaj dużo tekstu. A jednak wyłapałam całkiem sporo błędów. Część z nich można w bardzo prosty sposób wyeliminować. Mówię tutaj chociażby o literówkach. Wystarczy z uwagą przeczytać rozdział przed publikacją, a większość z nich w mig zostanie zauważona, gwarantuję. Nie zajmie to więcej niż kilka minut.
Błędy ortograficzne zdarzały się stosunkowo rzadko, natomiast interpunkcyjne to już prawdziwa plaga. Czasem wystarczy zapamiętanie kilku zasad (o stawianiu przecinków przed konkretnymi spójnikami), czasem jest to kwestia wyczucia. Pamiętaj też, że wtrącenia wymagają postawienia przecinka z obu stron. Jeśli masz problem z określeniem, czy przecinek powinien w zdaniu wystąpić, przeczytaj je na głos. Często instynktownie robimy pauzy w ich miejscu. Przykładem mogą być zdania złożone (jeśli widzisz kilka czasowników, przyjrzyj się zdaniu uważniej — istnieje duże prawdopodobieństwo, że gdzieś tam powinien znaleźć się przecinek) lub imiesłowy przysłówkowe (idąc, stojąc, spoglądając i tym podobne). Zauważ również, że odwrócenie zdań składowych nie eliminuje przecinka. Spójrz na przykład:
Zarumieniłam się, gdy na mnie spojrzał.
Przecinek w tym miejscu jest oczywisty, warunkuje to już samo pojawienie się spójnika „gdy”.
Gdy na mnie spojrzał, zarumieniłam się.
Zamieniłam kolejnością zdanie podrzędne z nadrzędnym, ale budowa zdania została taka sama i nadal wymaga użycia przecinka.
Masz również ogromny problem z dialogami. To kwestia niezmiernie ważna w opowiadaniu.
„- Będziemy tak siedzieć czy pójdziemy obejrzeć pojedynek? Nie wiem jak wy, ale ja jestem ciekaw kto wygra. - powiedział (...)
Dlaczego postawiłaś kropkę na końcu wypowiedzi bohatera? Słowo powiedział bezpośrednio się do niej odnosi, dlatego użycie kropki jest błędem. W sposób obrazowy i prosty wyjaśnione zostało to w Encyklopedii (KLIK). Przestudiuj ten krótki artykuł, powinien pomóc Ci zrozumieć zasady zapisu dialogów. W przypadku dalszych pytań napisz, a postaram się rozwiać wszelkie wątpliwości.
Odmiana nazwisk. Kolejna bardzo ważna kwestia.
DUMBLEDORE
mianownik (kto? co?) Dumbledore
dopełniacz (kogo? czego?) Dumbledore'a
celownik (komu? czemu?) Dumbledore'owi
biernik (kogo? co?) Dumbledore'a
narzędnik (z kim? z czym?) Dumbledore'em
miejscownik (o kim? o czym?) Dumbledorze
wołacz (o!) Dumbledorze!
SNAPE
mianownik (kto? co?) Snape
dopełniacz (kogo? czego?) Snape'a
celownik (komu? czemu?) Snape'owi
biernik (kogo? co?) Snape'a
narzędnik (z kim? z czym?) Snape'em
miejscownik (o kim? o czym?) Snapie
wołacz (o!) Snapie!
POTTER
mianownik (kto? co?) Potter
dopełniacz (kogo? czego?) Pottera
celownik (komu? czemu?) Potterowi
biernik (kogo? co?) Pottera
miejscownik (z kim? z czym?) Potterem
narzędnik (o kim? o czym?) Potterze
wołacz (o!) Potter!
Wykuć na blachę, nie ma innej opcji.
Ten znaczek: „-” to dywiz. Dywizy służą do łączenia wyrazów (np. czarno-biały), ale do zapisu dialogów używamy pauz lub półpauz. A przykład poprawnego cudzysłowu masz w linijce wyżej.
Pojawiały się również błędy stylistyczne i powtórzenia. Musisz je wychwytywać, bo — jak wspominałam — naprawdę obniżają walory estetyczne tekstu.
Przed Tobą dużo pracy. Błędy obecne są w praktycznie każdej linijce.

8/25


4. Ramki

Dlaczego, do diaska, ramki z buttonami nazwałaś linkiem do blogów, z których pochodzą? Nie lepiej zastosować hiperłącze? Opis jak najbardziej poprawny, polecam tylko wyśrodkować tekst.
Mamy też zakładkę z bohaterami, kompletnie bezsensowną. Przecież każdy czytelnik sagi wie, kim jest Dumbledore albo Harry, no błagam. Jedynie Evelyn pozostaje nieznana, ale to, co o niej napisałaś, da się wywnioskować już z opisu w ramce wyżej.
Tutaj kończą się Twoje zakładki. Cóż, nie ma żadnej reguły mówiącej, że na każdym blogu powinno znaleźć się obszerne menu.
Na Twoim miejscu wybrałabym inną formę archiwizacji postów; ta jest najmniej wygodna dla czytelnika. Stwórz spis treści lub szeroką listę, a będzie lepiej. 

3,5/5


5. Punkty dodatkowe

Nie dziś.


Zdobyłaś 34/89 punktów
Ocena: niedostateczny z plusem (1+)

Ledwo, ledwo. Zaważyła o tym, niestety, głównie poprawność. Musisz jeszcze wiele popracować, ale jeśli naprawdę zależy Ci na pisaniu, to wierzę, że ta praca da efekty.

2 komentarze

  1. http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Snape;6934.html

    OdpowiedzUsuń
  2. O matko, całe życie w kłamstwie. Korzystałam z innego poradnika. Dziękuję bardzo.

    OdpowiedzUsuń

Aktualności

Blogi zgłoszone w 2016: 2
Znajdź nas na Fejsie – KLIK
Szablon stworzony przez Agatę

Archiwum

© Design by Agata from Król Trefl & WioskaSzablonów
Script ScrollToTop | Icons made by Freepik from www.flaticon.com is licensed by CC 3.0 BY.