Piszesz i chcesz wiedzieć, co myślą o tym inni? Zapraszamy!
więcej o nas

Aktualności



Oceniający

Jest nas wielu i różnimy się od siebie jak tylko można, więc z pewnością znajdziesz w naszym gronie osobę, która z przyjemnością oceni twojego bloga.
wybierz



Zgłoszenia

Chciałbyś zgłosić swój blog do oceny? Wystarczy umieścić swoje zgłoszenie w księdze zgłoszeń. Pamiętaj, aby przedtem przeczytać regulamin.
księga zgłoszeń

Piękna, mądra i silna – Mary Sue

21 marca 2015
Wszyscy wiedzą, że w opowiadaniu i powieści, poza fabułą, najważniejszy jest główny bohater. I że ów powinien być wyjątkowy – w końcu coś jako główniaka musi go wyróżniać. To może być jakaś moc, może wyjątkowe pochodzenie, wygląd, cecha charakteru czy umiejętność zdobyta dzięki wieloletniemu treningowi. Tylko… co jeśli przedobrzymy?

Wróćmy do korzeni – etymologia


Mary Sue (w Polsce również Marysia Zuzanna) to bohaterka opublikowanego w 1972 roku opowiadania Pauli Smith A Trekkie’s Tale, które miało być parodią serialu Star Trek. Dziewczyna w wieku piętnastu lat będąca oficerem floty kosmicznej i oczywiście – niezwykle piękna. Na tyle, by zostać zaproszoną do kapitańskiego łoża. Rzecz jasna dziewczę oprócz urody charakteryzowało się niezwykłą inteligencją, zdolnościami i siłą – w końcu Mary Sue sama uratowała wszystkich uwięzionych na obcej planecie ludzi, a następnie pilotowała samodzielnie statek Enterprise. Obsypano ją za to nagrodami, w tym Pokojowym Noblem…
Ale kreacja takiej postaci w podanym przypadku była celowa i miała wyśmiewać podobne bohaterki. Termin Mary Sue stosuje się aktualnie w odniesieniu do kobiet stworzonych w taki sposób nieświadomie.

Kobieta idealna


Nie ma jednego wzoru, który pozwoli określić postać jako Mary Sue. Zazwyczaj kobieta o bardzo silnym charakterze, wyjątkowym wyglądzie, która dzięki (zbyt) licznym zaletom samodzielnie potrafi stawić czoła każdemu zagrożeniu. Często zdarza się, że jej przeszłość jest tragiczna, jednak dziewczyna dzięki niezwykłej wewnętrznej sile przezwycięża traumy, co umacnia tylko jej idealność. Mary Sue nie ponosi porażek, a przynajmniej takich rażących, zawsze podejmuje właściwe decyzje, znajduje się w centrum zainteresowania i jeśli w historii coś się dzieje – to dzieje się ze względu na nią i kręci wokół niej. Mary Sue jest oczywiście przez wszystkich lubiana. No, wyjątkami mogą być te wredne, paskudne szkolne antagonistki, które chcą biednej, dobrej dziewczynie za wszelką cenę bez powodu zaszkodzić. Bo Mary Sue zupełnie nieświadomie odbiera im fejm, chłopaków i zainteresowanie w społeczności.
Och, aż mnie wzdryga, gdy o tym piszę!

Mężczyzna idealny


Nie tylko żeńskie postaci autorzy traktują w taki sposób! Facetom też się obrywa. Wtedy powstaje Gary Stu, będący po prostu męskim odpowiednikiem Mary Sue. Zachowuje się mniej więcej podobnie, a zatem jest bardzo przystojny, posiada zestaw świetnie skomponowanych cech, które pomagają mu zawsze wyjść obronną ręką, wszystkich ratuje i rzecz jasna jest cudownym, kochającym chłopakiem. A często gdzieś w głębi kryje mroczną historię, o której nikomu nie mówi, gdyż nie chce martwić innych – ma przecież taką silną psychikę!

Kiedy pragnienia rodziców przekłada się na dzieci


Uznajmy więc, że jako autor jesteś rodzicem, a bohaterowie to Twoje dzieci. Często słyszy się opowieści o tym, jak któreś z opiekunów jest niespełnionym lekarzem/prawnikiem/śpiewakiem i próbuje zmusić swojego potomka, by ten spełnił jego marzenia (lub chociażby można przeczytać Cudzoziemkę i zapoznać się z życiorysem Kuncewiczowej). Tylko że… zazwyczaj nie wychodzi to nikomu na dobre.
W opowiadaniach zazwyczaj jest to związane z kompleksami autorów. Nie zagłębiając się jednak w procesy psychologiczne, bo nie o tym miał być artykuł, trzeba zauważyć: autor nie może przekładać siebie na swoje postaci. Nie może przekładać tego, kim chciałby być, na główną bohaterkę/głównego bohatera. Wydaje mi się, że takie zachowanie zazwyczaj wynika z faktu, że autor poprzez opisywanie zachowania Mary Sue próbuje wykreować lepszą wersję swojej osoby – taką, która podoła wymaganiom autora wobec siebie samego i tym, które stawia otaczający go świat. Być może faktycznie poprowadzenie takiego bohatera jest pocieszające, trzeba się jednak zastanowić, czy traktujemy naszą pisaninę poważnie i chcemy, żeby była zdatna do czytania, ciekawa i barwna, czy też nie zależy nam na tych walorach, a piszemy tylko alternatywną historię swojego życia.

Nie bójmy się wad


Tym, o czym często zapominają autorzy (zwłaszcza początkujący) przy tworzeniu bohaterów, są wady. Jeśli mamy świat przedstawiony i fabułę, w których musimy tylko umieścić postaci, to trzeba również pamiętać o tym, że każdy świat ma swoje zasady i że nic nie jest czarno-białe. Jest wiele barw, nie wszystkie są piękne, ciepłe i jasne. Mnóstwo jest również takich, które wywołują raczej nieprzyjemne skojarzenia. Dlatego każda postać powinna składać się z cech zarówno pozytywnych, jak i negatywnych (chyba że kreacja, tak jak w przypadku A Trekkie’s Tale, jest celowa). W dowolnych proporcjach, starajmy się jednak nie przedobrzać ani w jedną, ani w drugą stronę. Nie idźmy w stereotypy! Protagonista nie musi być piękny, dobry i zawsze podejmować najlepsze decyzje, a antagonista nie musi być wrednym, zdradzieckim mordercą, który nie wyznaje żadnych wartości. Dzięki temu również uniknięcie wykreowania swoich bohaterów na Mary Sue i Gary’ego Stu.
Pamiętaj, że (o czym pisała już w swoim artykule o kreowaniu bohaterów Mrs. Mayhem) bohaterowie mogą mieć do czegoś smykałkę, mogą mieć jakąś cechę, która będzie wielkim atutem, jeśli jednak potrafią bardzo szybko biegać i pięknie śpiewać, to raczej nie będą mieli też nadludzkiej siły czy nie będą mistrzami w hakowaniu. Nie zawsze też będą wiedzieli, co powinni zrobić, aby osiągnąć jak najlepszy skutek, będą się mylić, będą popełniać nawet głupie błędy, przez które czytelnik złapie się za głowę. Zupełnie tak jak my – w prawdziwym życiu. Obserwowanie, z jakiej gliny ulepieni są bohaterowie i odkrywanie, jakimi tak naprawdę są ludźmi jest znacznie bardziej interesujące niż przewidzenie wszystkiego po pierwszych paru akapitach.

Mary Sue (Gary Stu) to postać irytująca z punktu widzenia czytelnika, ponieważ jest nierealistyczna i nie można się w nią dobrze wczuć. Brakuje w niej jakiegoś łącznika, który pozwoli czytelnikowi przeżyć historię ciekawą, zaskakującą, która pokaże mu zmuszające do uśmiechu sceny szczęścia i sukcesy, ale też potknięcia, a niekiedy mocne porażki i wyciśnie łzy. Czytelnika nie interesują ideały – w opowiadaniu będzie on szukał raczej nowych doświadczeń, napięcia oraz zaskakujących rozwiązań. Archetyp Mary Sue zdecydowanie spłyca całą opowieść i sprawia, że wszystko staje się bardzo przewidywalne; w końcu wiadomo, że Marysi i tak się uda. Kreując takich bohaterów, odbieracie swoim opowieściom wiele bardzo cennych walorów.

Źródła:
Wikipedia

Artykuł przygotowała Dhaumaire.
Betowały: Skoiastel, Hiroki, Dafne.


Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Aktualności

Teksty zgłoszone w 2017: 3
Stan poczekalni: 13/27
Czekamy na twoje zgłoszenie!
Szablon stworzony przez Agatę
Zgłoś tekst i spróbuj swoich sił!
21.03.2019 najlepsi autorzy
otrzymają nagrody! – [KLIK]

Ankieta

Ankieta ewaluacyjna WS

Archiwum

Oceniający

© Design by Agata from Król Trefl & WioskaSzablonów
Script ScrollToTop | Icons made by Freepik from www.flaticon.com is licensed by CC 3.0 BY.